Strona:Franciszek Kowalski - Miecz i lutnia.djvu/21

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Ja się kocham w tych krakusach,
    Choć Antolka mi zabrali,
    I pobiegli na biegusach
    Tam na wojnę, na Moskali.
    Niech go biorą, niech z nim biegną,
    Szkoda tylko jak polegną.

    Bo krakusy są bez trwogi,
    I walecznie i ochoczo
    Z dzielnym Wodzem na swe wrogi
    Za ojczyznę w ogień wskoczą,
    Ale oni wrogów skrócą,
    I pobiją i powrócą.

    Skruszy się ich złość wzgardzona
    O krakusów hufiec bratni,
    I ojczyzna nie, nie skona;
    Aż gdy padnie z nich ostatni:
    Niech mój Antek męstwem pała,
    Jeśli chce, bym go kochała,