Kłosy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antonín Klášterský
Tytuł Kłosy
Pochodzenie Z bratniej niwy
Wydawca Nakładem Ziarna
Data wydania 1906
Drukarz E. Nicz i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Konrad Zaleski
Źródło Skany na commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron

KŁOSY.

Ten łan pszeniczny w słońcu kąpany,
Zda się przemawiać szeptem do ciebie:
— „To ziemia twoja, kraj twój kochany,
Tu jesteś w domu — u siebie.“

Stoję szczęśliwy wśród tej zieleni,
Serce mi w piersiach bije radośnie,
Nie dziw, boć z ziarnem, co tu się pleni,
Bogactwo ziemi mej rośnie.

Czerpią z jej łona te wielkie kłosy
Zarodek życia, wzrostu i siły,
Ja wierzę, czuję, że coś z tej rosy
W krew moją wsiąka i w żyły.

Dojrzała niwa, żar słońca pali,
Szkarłatem zorzy polny mak płonie,
Słania się zboże, fala po fali
Mknie szybko, jako wód tonie.


Znów dzwonią kosy, pług ziemię orze,
Czernieją bruzdy, czernieje pole,
Zjawił się siewca w jesiennej porze
I rzuca ziarno na rolę...

Jam jest, o bracia, jak owe kłosy,
Gdy niemi miota wicher wśród burzy,
Nie wiem, co jutro zeszłą mi losy,
Jak prędko mrok się rozchmurzy

Czy mnie nie zgłuszą zielska, kostrzewy,
Czy mi nie zbraknie promieni słońca?...
Ach gdyby, gdyby rzucać na siewy,
Wciąż czyste ziarno bez końca!...





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Antonín Klášterský i tłumacza: Konrad Zaleski.