Chcecieli słuchać, powiem wam swe zdanie, Na czem zależy dobre zachowanie.
Ale wczas wiedzcie, że nie dzierżę z temi, Którzy — przyjaciół szukają pełnemi.
Trudnoby się tam miłość rodzić miała, Gdzie swar, gdzie zwada gniazdo swe usłała.
Trudno ma urość, co kiedy niebacznie I bez rozmysłu szumna głowa zacznie.
Cnota nad wszystko, a skarbu więtszego Nad przyjaciela niemasz uprzejmego.
Kto się w taki skarb dobrze zapomoże, Póki żyw upaść w ubóstwo nie może.
Ale począwszy od stworzenia świata, Aż po te nasze ostateczne lata,
Ledwie par kilka w dziejach opisano, Które za prawe przyjacioły miano.
A my się tego piwem dopić chcemy? Zaprawdę lekce przyjaźń szacujemy.
Prze zdrowie gospodarz pije, Wstawaj gościu: a prze czyje?
Prze Królewskie: powstawajmy I także ją wypijajmy.
Prze Królowej: wstać się godzi, I wypić; ta za tą chodzi.
Prze Królewny: już ja stoję, A podaj co rychlej moję.
Prze Biskupie: powstawajmy, Albo raczej nie siadajmy.
Ta prze zdrowie Marszałkowe: Owa[3] gościu wstań na nowe[4].
Ta prze Hrabie: wstańmy tedy. Odpoczniemże nogom kiedy?
Gospodarz ma w ręku czaszę, My wiedzmy powinność naszę.
Chłopię, wymkni ławkę moję, Już ja tak obiad przestoję.
PRZYMÓWKA CHŁOPSKA.
Pijże Włodarzu. — Panie, jużem podpił sobie. Pij ty przedsię; dziękuję jako panu tobie.
Mało już nie mam za swe[5] a człowiek się boi, By słówkiem nie wyleciał,[6] co więc chmiel rad broi.
Pij ty Włodarzu, i mów coć się będzie zdało, Prosto, jako za naszych ojców więc bywało.
Takci bywało, panie, pijaliśmy z sobą, Ani gardził pan kmiotka swojego osobą;
Dziś wszytko już inaczej, wszytko spoważniało, Jako mówią: postawy dosyć, wątku mało.