Improwizacja (Do J. I. Kraszewskiego)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Teofil Lenartowicz
Tytuł Improwizacja
Podtytuł Do J. I. Kraszewskiego na zapytanie Jak wygląda Kolosseum przypruszone śniegiem
Pochodzenie Nowa lirenka. Część I
Data wydania 1859
Drukarz Drukarnia Karola Kowalewskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cała część I
Pobierz jako: Pobierz Cała część I jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała część I jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała część I jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
IMPROWIZACYA
DO J. I. KRASZEWSKIEGO
na zapytanie
Jak wygląda Kolosseum przypruszone śniegiem.
Nowa lirenka ornament mały (4).png

Na Kolosseum nigdy śnieg nie leży,
A jak dziś, zapach już zalata świeży,
Fijołki wonią wieją bezprzestanną
I dzwonki dzwonią na modlitwę ranną.
Na wielkiéj gmachu rzymskiego arkadzie
Ptaszek swobodnie gniazdo swoje kładzie;

Na grobowisku owéj Romy wilczéj,
Stoi wymowny krzyż, choć wiecznie milczy.

Wielki to retor ten krzyż dwuramienny
I wielki świadek amfiteatr senny;
Ilekroć wewnątrz tej pustyni wchodzę,
Duch Rzymianina staje mi na drodze,
I woła, togą zasłaniając lica,
Krzyż i ruina — owo tajemnica!
Patrz na te schody, siedzenia, filary,
Jak padł pod krzyżem ten cały świat stary,
I ani dźwignąć mu się po dzień sądny:
A chociaż silny taki był i rządny!

Na gruzy dumy co się w proch rozściela
Padają złote słowa Zbawiciela.....
................
O! ten Baranek, o którym chcesz czasie
Na Kolosseum trawie wciąż się pasie.....
A rzymscy ludzie, pany i hetmany
Przeszli i znikli jako piasek zwiany:

Wspomnienia, cienie, wszystko rzeczy marne!
A pieczęć prawdy Kolosseum czarne.....

Codzień tu siadam pod cesarską lożą
A jak dziś ptasią dziedziną i Bożą,
I słucham, słucham szmeru owej puszczy,
Duchów przeciągu, czy chwiania się bluszczy,
Otwartem sercem słucham tych rycerzy
I łzawy jestem i jak dziecię świeży,
A serce tknięte ich stopy świętemi
Z piersi się w górę odrywa od ziemi,
I czuję radość ziemskich trudów zbycia
Tych pół-słodyczy i tego pół-życia.
Zapatrzonemu w łagodne błękity
Obojętnieje rzymski świat rozbity,
Krzyż tylko jeden, ruin świadek smętny!
Wciąż pracujący, więc nie obojętny,
Ze snów zaziemskich budzi serce rzewne:
„Jam tu nie stanął na wołanie śpiewne;
„Moc krwi i wiary wiodła mnie z obłoków,
„Ja! świadek prawdy i Bożych wyroków,

„Ja w niebo wzięty i ziemi oddany
„Te ciemne ruin zamieszkałem ściany,
„Nie śpiewaj dla mnie, nie — na moją chwałę
„Pozwól niech ptaki te śpiewają małe.
„Człowiek niech działa, a ptak niechaj śpiewa,
„Jeżeliś wierny dźwignij mego drzewa;
„Daj krwi ofiarnej choć tyle i potu
„Co ptasiéj pieśni przez chwilę przelotu,
„A będziesz zbawion, jeśli będzie cichą,
„Nie zabrudzoną marzeniem i pychą.”

Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka p126.png

Taką ja codzień w cudne dni wiosnowe
Z krzyżem i pustką prowadzę rozmowę.....

Odmienne wiary i pogaństwa wieki
Płyną przedemną jak krwi i łez rzeki.
Z amfiteatru — w kształcie czarnej róży
Którą człek burzył a resztę czas burzy,
Z cudownéj nieba włoskiego słodyczy
Uglądam w górze róży tajemniczéj,
I zatęschniony nieziemską tęschnotą
Podnoszę oczy na tę różę złotą...
Gdzie nie Cezary i nie Senatory,
Ale zasiadły patryarchów zbory;
Gdzie nie Westalka bieli się rozparta
Ale przedziwna Marya i Marta,
I Judyt mężna i Ruth z kłosem pszennym,
I Ester wierna w płaszczu drogocennym...
Gdzie nie lwie ryki, nie śpiewy Nerona,
Lecz Dawidowa dźwięczna bije strona,
O przyjacielu! na Rzymskiéj ruinie
Na nieśmiertelnéj, czasem czas mi ginie....
Źle to zaprawdę, więc za radą krzyża
Tam idę kędy sosna się obniża,
I z polskim ludem, na rodzinne błonie
Jako skowronek wybiegam i dzwonię....

Dzwonię dzień cały wiarą i nadzieją,
A ludzie orzą tymczasem i sieją....

O mój Józefie! przyjacielu wierny
Ziemia jak ziemia, lecz Bóg miłosierny!
Co pyszne zginie, w ruiny rozpadnie,
Co korne, prędzej czy późniéj zawładnie;
Nie smuć się przeto, i na naszéj grzędzie
Baranek Boży paść się kiedyś będzie,
Jak dziś, po krwawych prześladowań czasie
Na Kolosseum spokojnie się pasie.


Nowa lirenka ornament (9).png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Teofil Lenartowicz.