Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Na grobowisku owéj Romy wilczéj,
Stoi wymowny krzyż, choć wiecznie milczy.

Wielki to retor ten krzyż dwuramienny
I wielki świadek amfiteatr senny;
Ilekroć wewnątrz téj pustyni wchodzę,
Duch Rzymianina staje mi na drodze,
I woła, togą zasłaniając lica,
Krzyż i ruina — owo tajemnica!
Patrz na te schody, siedzenia, filary,
Jak padł pod krzyżem ten cały świat stary,
I ani dźwignąć mu się po dzień sądny:
A chociaż silny taki był i rządny!

Na gruzy dumy co się w proch rozściela
Padają złote słowa Zbawiciela.....
................
O! ten Baranek, o którym chcesz czasie
Na Kolosseum trawie wciąż się pasie.....
A rzymscy ludzie, pany i hetmany
Przeszli i znikli jako piasek zwiany: