Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wspomnienia, cienie, wszystko rzeczy marne!
A pieczęć prawdy Kolosseum czarne.....

Codzień tu siadam pod cesarską lożą
A jak dziś ptasią dziedziną i Bożą,
I słucham, słucham szmeru owéj puszczy,
Duchów przeciągu, czy chwiania się bluszczy.
Otwartem sercem słucham tych rycerzy
I łzawy jestem i jak dziecię świeży,
A serce tknięte ich stopy świętemi
Z piersi się w górę odrywa od ziemi,
I czuję radość ziemskich trudów zbycia
Tych pół-słodyczy i tego pół-życia.
Zapatrzonemu w łagodne błękity
Obojętnieje rzymski świat rozbity,
Krzyż tylko jeden, ruin świadek smętny!
Wciąż pracujący, więc nie obojętny,
Ze snów zaziemskich budzi serce rzewne:
„Jam tu nie stanął na wołanie śpiewne;
„Moc krwi i wiary wiodła mnie z obłoków,
„Ja! świadek prawdy i Bożych wyroków,