Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Odmienne wiary i pogaństwa wieki
Płyną przedemną jak krwi i łez rzeki.
Z amfiteatru — w kształcie czarnéj róży
Którą człek burzył a resztę czas burzy,
Z cudownéj nieba włoskiego słodyczy
Uglądam w górze róży tajemniczéj,
I zatęschniony nieziemską tęschnotą
Podnoszę oczy na tę różę złotą...
Gdzie nie Cezary i nie Senatory,
Ale zasiadły patryarchów zbory;
Gdzie nie Westalka bieli się rozparta
Ale przedziwna Marya i Marta,
I Judyt mężna i Ruth z kłosem pszennym,
I Ester wierna w płaszczu drogocennym....
Gdzie nie lwie ryki, nie śpiewy Nerona,
Lecz Dawidowa dźwięczna bije strona.
O przyjacielu! na Rzymskiéj ruinie
Na nieśmiertelnéj, czasem czas mi ginie....
Źle to zaprawdę, więc za radą krzyża
Tam idę kędy sosna się obniża,
I z polskim ludem, na rodzinne błonie
Jako skowronek wybiegam i dzwonię....