Gdyby nie kobiety/Epilog

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Urke-Nachalnik
Tytuł Gdyby nie kobiety
Podtytuł Powieść sensacyjna
Data wydania 1938
Wydawnictwo Wydawnictwo M. Fruchtmana
Druk Zakł. Graf. „Record“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
EPILOG.

Ostatni sezon zimowy był dla ludzi nocy straszny. Starzy weterani kunsztu złodziejskiego nie pamiętali tak ciężkiej zimy.
Komisarz Andrzejczak zabrał się energicznie do „czystki“. Lepsi fachowcy przenieśli się zagranicę. „Średni“ objęli różne funkcje w warsztatach więziennych, jako aresztanci. Mali złodziejaszkowie zaopatrzyli się w wózki ręczne lub poszukali innego zajęcia.
W kołach policyjnych również nastąpiła generalna czystka. Fakt, że na czele urzędu śledczego stał zbrodniarz — bowiem w swym liście pożegnalnym Wołkow który popełnił samobójstwo, przyznał się do wszystkich dokonanych zbrodni i morderstw — wywołał u czynników miarodajnych piorunujące wrażenie. Andrzejczak jako wyjątkowo zdolny i uczciwy człowiek, awansował na naczelnika urzędu śledczego. Stał na wysokości zadania. Surowo karał podwładnych za najdrobniejsze przekroczenia.
Po pewnym czasie wznowiony był proces Klawego Janka i towarzyszy.
Aniela odpowiadała z wolnej stopy, bowiem hrabina zwolniła ją za kaucją.
Klawy Janek został za różne kradzieże i włamania skazany łącznie na 8 lat wiezienia. „Zimna kokota“ — na 6 lat. „Bajgełe“ dostał 5 lat więzienia — Joska Zalewacza z braku dowodów uniewinniono.
Mijały tygodnie, miesiące. „Zimna kokota“ po rozprawie sądowej rozchorowała się ciężko. Choroba na którą cierpiała zrobiła wielkie spustoszenia w jej organiźmie. Po krótkich mękach zmarła.
„Bajgełe“ pracował w warsztatach więziennych przy krawieczyźnie. Po robocie w gronie towarzyszy niedoli wspominał dawne czasy, kiedy Wołkow musiał tańczyć na jego nutę.
O Klawym Janku, który siedział izolowany w więzieniu mokotowskim, odzywał się z największym szacunkiem i zapewniał słuchaczy, że Janek na pewno wcześniej niż należy się spodziewać, znajdzie się na wolności.
„Krygier go nie opuści“ — szeptał w tajemnicy.
„Bejgełe“ był dumny z tego, że skazany został w tym samym procesie co Klawy Janek i uważany był za jego wspólnika.
Aniela nie zapomniała o Janku. Zanosiła mu codziennie wałówki.
Nie pomogły wywody matki, że za długo wypad nie jej czekać na ukochanego. Aniela pozostała mu wierną.
Hrabina jednak postanowiła za wszelką cenę uleczyć swa córkę z nieszczęśliwej miłości.
Hrabina upatrzyła już kandydata dla swej córki Był to przystojny, wykształcony i inteligentny młodzieniec. Poznała go z Anielą i przyłożyła wszelkich starań, by młodzi zbliżyli się do siebie.
Ale starania hrabiny były bezskuteczne. Każdej środy Aniela posyłała przez służącą „wałówki“ do więzienia. Byłaby je zanosiła sama, ale matka stanowczo sprzeciwiła się temu, by wyczekiwała w kolejce przed bramą więzienną wraz z podejrzanymi typami.
Aniela w żaden sposób nie mogła uzyskać widzenia z Jankiem. Zawdzięczała to swej matce, która wyjednała u sędziego śledczego, by nie zezwolił na widzenie jej córki z więźniem.
Pewnej środy, w dniu kiedy przyjmuje się „wałówki“ dla więźniów, służąca przyniosła paczkę z powrotem oświadczając, że więźnia o przydomku, „Klawy Janek“ nie ma już w więzieniu.
Aniela ze łzami w oczach błagała matkę, by poinformowała się u sędziego śledczego — co się stało z Jankiem.
I dowiedziała się...
— Klawy Janek — oświadczyła hrabina Anieli. — popełnił samobójstwo.. Nie żyje!..
Trudno opisać rozpacz Anieli. Usychała z tęsknoty. W ciągu kilku dni zmieniła się nie do poznania.
Znów minęły dni i tygodnie.
Pewnej nocy hrabina weszła do pokoju córki by sprawdzić, czy śpi. Aniela pogrążona w myślach nie zauważyła matki... Wspominała umarłego ojca, którego grób odwiedzała codziennie oraz Janka, który skończył tak tragicznie...
— W ciąż myślisz o nim... — oparła hrabina dłonie na głowie córki.
— Tak — mamo — zerwała się Aniela z miejsca — Nie mogę go wydrzeć ze swego serca... We śnie i na jawie mam go przed sobą.
— Zapomnij dziecko. Z tamtego świata nie ma powrotu.
W tej samej chwili rozległy się za oknem podejrzane szmery. Amiela przerażona przytuliła się do matki. Okno się rozwarło i ukazała się twarz Janka.
Hrabina nawpół przytomna upadla na stojące w pobliżu krzesło. Aniela rozwarła szeroko oczy i stanęła jak skamieniała.
— Anielo!..
Janek wskoczył przez okno do pokoju.
— Co się ze mną dzieje? Czy śnię?
— To nie sen, najdroższa — zawołał Janek i porwał Anielę w ramiona.
— Ach — gdyby nie kobiety!..
Po chwili ukazała się w oknie twarz Krygiera.
— Janku prędzej, szkoda czasu.
— Uciekłeś? — zwróciła się Aniela do Janka.
— Tak. Chodź ze mną.
— Chcesz mnie opuścić! — załamała hrabina ręce w rozpaczy.
— Cale życie obeszłaś się beze mnie, więc daruj...
Krygier znów ukazał się w oknie.
— Otwórzcie drzwi, już jestem za stary, by łazić przez okno.
Aniela uszczęśliwiona wpuściła Krygiera Szybko zaczęła się pakować.
— Jak będę żyć bez ciebie! — zalewała się hrabina łzami.
— Będzie pani mogła przyjechać do nas — uspakajał ją Krygier — Wyjeżdżamy do Japonii.
— I co inni Janek będzie robił?
— Zostanie dyrektorem mojej fabryki maszyn.
— Kto jeszcze jedzie z nami? — zapytała rozpromieniona Aniela.
— Milczek i Antek. To im zawdzięczasz uwolnienie Janka.
— Chciałbym się jeszcze pożegnać z zacnym profesorem — zauważył Janek — Może pojedziemy na Poznań?
— Zobaczymy się z nim za kilka tygodni. Oddaje mu do druku moją autobiografię...
Aniela gotowa do wyjścia, zwróciła się do matki:
— Mamo! Daj nam swe błogosławieństwo.
Hrabina drgnęła. To krótkim wahaniu pocałowała oboje serdecznie.
— Zlikwiduję tu swe sprawy majątkowe — rzekła — i postaram się czym prędzej przyjechać do was...
— Bądź zdrowa mamo! Ucałuj mą siostrzyczkę — rzuciła Aniela stojąc już za drzwiami.
Gdy auto ruszyło z pasażerami, rozległo się dokoła głośne ujadanie psów.

KONIEC.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Icek Boruch Farbarowicz.