Do poety (Napierski, 1937)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Napierski
Tytuł Do poety
Pochodzenie Elegje
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1937
Druk B-cia Drapczyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
DO POETY

Za ogrodzeniem śpiewy, w łunach wiążą snopy,
Mroczniejsze. niż blask liścia, gdy zmierzch po nim spływa.
W bukszpany zapatrzona źrenica nieżywa
Liczy, jak puste lustra, bezcielesne stropy.
Z oparu wybłyskują, rozchylając maski,
Hermy, rylcem pobite: milczą, jak muzyka.
Dymią żagwie. Zduszono we mgle rdzawe blaski.
Gleba do warg podpływa i przez oddech wnika.
Odejdź, młodzieńcze w czerni! Wyszczerbiono dłóta.
By w wosku, który skleja martwe oczodoły,
Wydrążyć punkt widzenia, jak urnom popioły,
Źrenicę, co nicością niebios trwa, nakłuta.
Jeszcze patrzeć na furtę, której gryfy strzegą.
Nad bielmem czuwać nurtu, na zgasłej murawie:
W chmury strome arkady, jak okrzyk śpiącego,
Pną się po szczeblach plejad, by broczyć na trawie.
Przebite zioła! Strzały w liściach, cierpią bluszcze,
Żywopłoty dygocą, jak sina powieka.
Czas płynie, struga chlusta. Ostrołuk powleka
Tuman srebra i północ ponad niwą pluszcze.
Biało-kamienna twarzy, o, uśpione oko,
Zza szyby czuwające, jak stygnąca luna,
Świeca pełga ukośnie ku podmuchom mroku,
Dłoń opada i kona zadraśnięta struna.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Marek Eiger.