Do Michała Kątkowskingo

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł Do Michała Kątkowskingo
Pochodzenie Poezye
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


DO MICHAŁA KĄTKOWSKIEGO.



Nie wszystko wszystkim, Panie Michale!
Nie do wszystkiego wszyscy, jako ty,
Co jak stos Wolty wszelkie metale,
Amalgamujesz różne przymioty.

Znać, że cię, darząc hojna natura
Wszystkoć Rachunkiem dała Podwójnym.[1]
W myśli i we krwi żywość Mazura,
Obok z Litwina sercem spokojném.

Wzór kassyerow, mistrz kontrolerów,
Maxym mądrości zbieracz poważny;
Galant z damami, bon vivant z nami,
Pod ogniem armat żołnierz odważny,

I oto nagle sławny gospodarz! —
W domu, w apteczce, sam jak kobieta;

W gorzelni chemik, na polu włodarz,
A przy tém wszystkiém autor, poeta!

I dziwy dziwów! w tece, w szkatule,
Plon w równej mierze rośnie ci razem;
I gdy Fortunę gonisz na Mule,[2]
Po laur Parnasu śmigasz Pegazem.

Jak ci nie zajrzeć? mnie zwłaszcza, który,
Pokusą twoją zwabion na wędę,
Chcąc jak ty wstąpić w podwójne tory,
Fermę skarbową wziąłem w arendę.

Nadzieja wprawdzie była dwojaka,
I cel dwoisty nęcił mię razem;
Własném swém sianem karmić stępaka,
I mieć gdzie na wsi bujać Pegazem.

Lecz ach! niestety! zdrajca ekonom,
Tak mię kłopotał, tak znudził wreście,
Iż by ujść tylko jego andronom,
W kanikuł nawet siedziałem w mieście.

A on tam wszystko mierzył w pół miary,
Faktor ostatki przedał w pół ceny,
Sianożęć całkiem spaśli huzary,
A troski całkiem zbiły mię z weny.

Tak, że nie tylko Pegaz mój w sobie
Bez duchowego obroku sechnie,

Lecz i mój rumak, przy pustym żłobie,
Najniezawodniéj téj zimy zdechnie.

To jest — jeżeli i cnót podwójność
W sercu się twojém nie będzie gnieździć,
I Oszczędności nie każe Hojność
Wziąć go na przechów — ale nie jeździć!

Bo wiedz, że koń ten z moim Pegazem
Są jak Siamskie rodzeństwo bliźnie;
Jeśli ten zdechnie, to i ten razem
Pójdzie na Styxu paść się płaszczyźnie.

A jedź, pogadaj z Ambrożewiczem,
Boś sam na sobie nie doznał — co to
Jest, przed zoilów swoich obliczem,
W drodze do sławy zostać piechotą! —

1852.





Przypisy

  1. Pan Kątkowski jest autorem dzieła p. t. „Rachunek Podwójny dla Gospodarzy, czyli, Zasady Rachunkowości Handlowéj, zastosowane do Rolnictwa”; tudzież humorystycznego poematu, w kształcie gawęd, p. t. „Dyrektor Ambrożewicz.”
  2. Nazwisko majątku.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.