Strona:Poezye (Odyniec).djvu/518

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lecz i mój rumak, przy pustym żłobie,
Najniezawodniéj téj zimy zdechnie.

To jest — jeżeli i cnót podwójność
W sercu się twojém nie będzie gnieździć,
I Oszczędności nie każe Hojność
Wziąć go na przechów — ale nie jeździć!

Bo wiedz, że koń ten z moim Pegazem
Są jak Siamskie rodzeństwo bliźnie;
Jeśli ten zdechnie, to i ten razem
Pójdzie na Styxu paść się płaszczyźnie.

A jedź, pogadaj z Ambrożewiczem,
Boś sam na sobie nie doznał — co to
Jest, przed zoilów swoich obliczem,
W drodze do sławy zostać piechotą! —

1852.