Do Józefa Korzeniowskiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł Do Józefa Korzeniowskiego
Podtytuł (Z okoliczności wyzdrowienia z choroby).
Pochodzenie Poezye
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
DO JÓZEFA KORZENIOWSKIEGO.

(Z okoliczności wyzdrowienia z choroby).



Jeśli nie zła jest niemoc, gdy u jéj wezgłowia
Uczym się cenić sami wartość swego zdrowia;
Toć warto postać nawet nad brzegiem mogiły,
By poznać, jak nasz żywot jest współziomkom miły,
I jak się nasza dla nich miłość albo praca
Wzajemną ich miłością albo czcią odpłaca.

Przykład miałem na tobie. — Gdy o twéj boleści
Trwożące po Warszawie rozniosły się wieści,
A jako cień nad miastem rozpostartéj chmury,
Na każdą skroń myślącą padł smutek ponury:
Widziałem, jak się w twojéj spotykając bramie,
W milczeniu jedni drugim podawali ramię,
I patrzali nawzajem, jakby chcąc wyczytać
Z oczu i z twarzy, o czém nie śmieli zapytać.
I słyszałem pytania: — a sam dźwięk ich głosu
Dość mówił, kto być musi ten, czyjego losu
Szala, ważąc nad grobem dni jego żywota,
Tak razem serca ziomków porywa i miota.

A więc wieszczu nasz drogi! gdy snać wspólne modły
Braci twoich, rodaków, wczas cię nam odwiodły
Od bram, zkąd już nie wrócić: — czyż w obec dowodu
Szczeréj czci i współczucia wdzięcznego narodu,
Masz pomnieć, czém cię zawiść albo złość potwarcza,
Jak każda ziemską wyższość, chce ćmić i obarcza,
Snać tusząc, że z jéj wyżyn, skoro ją zamroczy,
Sama, zamiast jéj, światu wystanie na oczy?

Tak mgła z bagnisk poziomych czepia się gór szczytu. —
Lecz zasługę prawdziwą, jak skałę z granitu,
Lada wiatr, lada promień, oczyszcza z zaćmienia,
I samą mgłę kolo niéj — w łuk tęczy zamienia.

1857 w Warszawie.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.