Do Erosa (Leconte de Lisle, 1900)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Charles Leconte de Lisle
Tytuł Do Erosa
Pochodzenie Rymy i Rytmy. Tom III
Data wydania 1900
Wydawnictwo Jan Fiszer
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Leo Belmont
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom III
Indeks stron
Leconte de Lisle.
Do Erosa.

Ziemia ta płodna – muzyką
Jęków uskarża się dziką,
Że w szale swym wiecznym trwasz –
Erosie, niebios władyko,
Erosie, pogromco nasz!

Po falach burzliwych mórz,
Po śnieżnych wierzchołkach gór,
Po przez doliny kwitnące,
Śród wonnych lilij i róż,
Gdzie nimf rozpląsanych chór
Wesoło igra na łące,
Do wszystkich brzegów i ziem
Dobiegasz ognistym tchem…

I szybkonogie łowczynie,
Gdy pędzą za zwierzem w dół,

W zielonych lasów gęstwinie
Doganiasz i w sieci strącasz…
I mędrców spokój zamącasz,
Zrywając wieńce z ich czół!

Gdy cicha panuje noc,
Małżonka w swem sercu czystem,
Palona tchem twym ognistym,
Miłości odczuwa moc;
I na swem łożu samotnem,
Ponętnym oddana snom,
Drży pod dotknięciem pieszczotnem,
Marząc, że wchodzisz w jej dom.

Ugodzon pociski twemi,
Nim nadszedł znikomy kres,
Wszelki śmiertelnik na ziemi
Oczy miał mokre od łez,
I patrząc na krwi obfitość,
Z otwartych płynącą ran,
Twą ostrą swawolą gnan
Głośno cię błagał o litość.

Lecz ty nie zrywasz swych sideł,
Ty nigdy nie zwijasz skrzydeł,
Nigdy nie scicha twój szał.
Więc w szczytnej niebios krainie
Drżą nieśmiertelne boginie
Przed mocą promiennych strzał.

Sen tobą pełny i jaw,
Słucha cię przestwór powietrzny,
I przestrzeń i czas odwieczny
Pilnują wiecznych twych praw.
Śród ziemskich i wodnych dróg
I tam gdzie niebios jest próg
Wszędy pociskiem swym władasz…
I na Olimpie zasiadasz –
Śród Bogów najwyższy Bóg!

Ziemia ta płodna – muzyką
Jęków uskarża się dziką,
Że w szale swym wiecznym trwasz –
Erosie, niebios w ładyko,
Erosie, pogromco nasz!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Charles Leconte de Lisle i tłumacza: Leopold Blumental.