Dąb i trzcina (Błażewski, 1915)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Marcin Błażewski
Tytuł Dąb i trzcina
Pochodzenie Antologia bajki polskiej
Data wydania 1915
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron

Gdzie przeskoczyć nie możesz, podleź.

XXVI. DĄB I TRZCINA.

Dąb i trzcina spór wielki raz z sobą trzymali,
w którym gdy uszczypliwiej sobie przymawiali,
rzekł dąb trzcinie: »Cóż czynisz? ze mną się chcesz wadzić?
Nie wiesz, że ja każdego umiem z siebie zsadzić

mocą swą przyrodzoną? Wytrwam ja gromowi,
wytrwam wiatrom i gradom, wytrwam piorunowi.
A ty, by namniejszy wiatr, zaraz czołem bijesz,
ledwie że się przed wiatry pod wodę nie kryjesz!«
Umilkła zatym trzcina, za wygraną daje,
bo więc przeciwko prawdzie rozumu nie staje.
W kilka dni potym, gdy się wiatry rozigrały
i nad zwyczaj się prawie zewsząd siłowały,
trzcina raz się położy, jakby ją podkosił,
drugi raz się podniesie, jakby ją kto wznosił.
Dąb się zaś opierając ogromnie szumowi,
nie chce w nakłony podać gałęzia wiatrowi.
Wszakże się mocy jego przecię nie uchronił,
bo go wiatr tuż przy ziemi gwałtownie przyłomił.
A wtym trzcina do dębu rzecze temi słowy:
»Mógłbyś się teraz sromać onej chlubnej mowy,
gdyż już leżysz bez dusze, a mnie zaś ukłony
dodały przeciw wiatrom wszelakiej obrony«.
Tak i człek skłonny rychlej ujdzie razu złego,
a hardość zaś częstokroć poraża butnego.
I niemasz nic od rzeczy, jeśli podleźć przydzie,
gdzie się więc człowiekowi przeskoczyć nie zejdzie.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Marcin Błażewski.