Człowiek o czterdziestu talarach/XII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Człowiek o czterdziestu talarach
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XII. Wielki spór.

W czasie pobytu p. Andrzeja w Paryżu, toczył się tam doniosły spór[1]. Chodziło o to, czy Marek Antonin był zacnym człowiekiem, i czy jest w piekle, czy w czyśćcu, czy też w otchłani, w oczekiwaniu zmartwychwstania. Wszyscy zacni ludzie wzięli stronę Marka Antonina. Powiadali: „Antonin był zawsze sprawiedliwy, wstrzemięźliwy, czystego życia, dobroczynny. Prawda, że nie ma w Raju równie pięknego miejsca jak św. Antoni, trzebaż bowiem proporcyi (jak to widzieliśmy właśnie); ale to pewna, że dusza cesarza Antonina nie jest na rożnie w piekle. Jeżeli jest w czyśćcu, trzeba ją stamtąd wydobyć; chodzi tylko o odpowiednią ilość mszy. Jezuici nie mają nic do roboty; niech odmówią trzy tysiące mszy za duszę Marka Antonina; zarobią na tem, po piętnaście su od sztuki, dwa tysiące dwieście pięćdziesiąt funtów. Zresztą, należy się szacunek koronowanej głowie; nie trzeba jej skazywać lekkomyślnie na potępienie.
Przeciwnicy tych zacnych ludzi utrzymywali nawspak, że nie trzeba sobie robić żadnych ceremonii z Markiem Antoninem; że to był heretyk; że karpokraci[2] i alogowie nie tyle są niegodziwi co on; że umarł bez spowiedzi; że trzeba dać przykład; że dobrze jest go skazać na ogień wieczny, aby nauczyć rozumu cesarzów Chin i Japonii, takoż Persyi, Tunisu i Maroku, królów Anglii, Szwecyi, Danii, Prus, stathoudera Holandyi i naczelnika kantonu berneńskiego, którzy tak samo nie chodzą do spowiedzi jak cesarz Marek Antonin; że wreszcie niewymownie miło jest wydawać dekrety przeciw zmarłym władcom, kiedy nie można ich wydawać przeciw nim za życia, z obawy postradania uszu.
Spór stał się tak poważny, jak niegdyś ów słynny spór między urszulankami a anuncyatkami, spierającemi się które z nich potrafią dłużej nosić jajka na miękko między pośladkami, tak aby się nie stłukły. Lękano się szyzmy jak za czasu stu i jednej powiastek dobrej babuni, oraz przekazów[3] płatnych na okaziciela na tamtym świecie. Szyzma, to rzecz bardzo przeraźliwa; to oznacza rozbieżność mniemań; aż do tej zaś opłakanej chwili, wszyscy ludzie myśleli jednako.
P. Andrzej, który jest gorącym obywatelem, zaprosił naczelników obu stronnictw na wieczerzę. Jestto jeden z najmilszych biesiadników jakich znam; usposobienie łagodne a żywe, wesołość nie hałaśliwa; umysł łatwy a otwarty; dowcip jego nie czyha na to, aby zadławić dowcip kogoś drugiego; powagę, którą sobie zdobył, zawdzięcza jedynie uprzejmości, umiarkowaniu, miłej i ujmującej fizyognomii. Potrafiłby ugościć wesoło przy jednym stole Korsykanina z Genueńczykiem, muftiego z arcybiskupem. Pochwycił zręcznie pierwsze ciosy jakie zadali sobie dysputujący, odwracając rozmowę i opowiadając bardzo ucieszną opowiastkę, która jednakowo zabawiła potępiających i potępionych. Wreszcie, kiedy wino poszło im nieco do głowy, kazał im podpisać, że dusza cesarza Marka Antonina zostanie w statu quo, to znaczy niewiadomo gdzie, w oczekiwaniu ostatecznego osądzenia.
Po kolacyi, dusze teologów wróciły spokojnie do otchłani: zapanował spokój. Załagodzenie to przyniosło wiele zaszczytu człowiekowi o czterdziestu talarach; za każdym razem kiedy wszczynała się jakaś bardzo cierpka, bardzo ostra dysputa między uczonymi czy nieuczonymi, powiadano do obu stron: „Panowie, chodźmy wieczerzać do pana Andrzeja“.
Znam dwa zajadłe stronnictwa[4], które, dlatego że nie były na wieczerzy u pana Andrzeja, ściągnęły na siebie wielkie nieszczęścia.


Przypisy

  1. W przedmiocie Belizaryusza, powieści Marmontela, gdzie znajduje się zdanie, iż pogan przestrzegających wiernie naturalnego prawa Bóg dopuści do nieba. Uznano to twierdzenie za straszne bluźnierstwo; po gwałtownych dysputach, teologiczny Fakultet paryski potępił tę książkę.
  2. Karpokraci, uczniowie Karpokrata filozofa platońskiego w 1 wieku. Nie uznawali bóstwa Chrystusa. — Alogowie przeczyli autentyczności Ewangelii i Apokalipsy św. Jana.
  3. Bilety spowiedzi. Po wydaniu bulli Unigenitus przeciw Jansenistom, księża odmawiali sakramentów temu, kto nie wykaże się biletem spowiedzi u księdza zwolennika bulli.
  4. Jezuici i Janseniści.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.