Chłopiec z kwiatami górskiemi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Napierski
Tytuł Chłopiec z kwiatami górskiemi
Pochodzenie Ziemia, siostra daleka
Wydawca Wydawnictwo J. Mortkowicza
Data wydania 1936
Druk Drukarnia Naukowa Towarzystwa Wydawniczego w Warszawie
Miejsce wyd. Warszawa – Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tomik
Pobierz jako: Pobierz Cały tomik jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tomik jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tomik jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
CHŁOPIEC Z KWIATAMI GÓRSKIEMI

Jaka im sprosta dłoń? zwężone palce
sennie, jak smyczek, podtrzymują ciężar
łodygi, zlekka puszystej, i lśniącej
poranku rosą przeźroczą, w połowie
ugiętej blaskiem płatków ledwo lila;
któż modrość ich podźwignie? czyja ręka
dość czule ujmie kształt niedotykalny,
aby, jak pustą dłonią ślepnącego,
okrągłe zamknąć, wreszcie utrwalone?
Nie patrz! poniżej błękitnej gencjany
gorzkawe listki otulają szczelnie
sen rozchylony, by nie wzleciał w przestwór,
pijąc powietrzne obłoczne południa.
Jak na przestrzeni odgraniczyć zarys,
tak bezcielesny, roślinnego trwania
i nie roztopić okiem ich rysunku?
Prostotę ująć, co się nie naprasza,
żyjąca tem, że ginie popielato
zwieczora? z kwiatem dzień przetrwać? O, powiedz,
w co zapatrzyłeś się, chłopcze, z kosmykiem,
opadającym na niewinne czoło,


łodygę dzierżąc stromo, jak wiolinu
smyczek? Melodja jaka cię urzekła?
— Wyciągnij ramię sennie! Rozchyl palce,
by nie więziły nas obu, i kwiatu,
co sąd sprawuje nad istnieniem ludzkiem,
niegodnem nawet śmierci; niech milczenie
wykańcza tę harmonję, co się wzbrania,
gdy mordujemy w dłoniach niecierpliwych
wonie i płatki pochmurne krokusa,
i, jak ku strunom, z wielkiej odległości
próżno kościste wyciągamy palce.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Marek Eiger.