Biały byk/II

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Biały byk
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
II. Jak roztropny Mambres, dawny czarownik Faraona, poznał starą i ona go poznała.

„Pani, rzekł, wiadomo ci, że młode panny, a zwłaszcza księżniczki, potrzebują rozrywek. Córka królewska oczarowana jest twoim bykiem; proszę byś zechciała go ustąpić; zapłata w gotówce.
— Panie, odparła stara; to szacowne zwierzę nie należy do mnie. Obowiązkiem moim i wszystkich tych zwierząt jest czuwać nad nim bacznie, śledzić wszystkie jego ruchy i zdawać z nich sprawę. Niech mnie Bóg broni, bym miała kiedy sprzedać to bezcenne zwierzę“.
Słysząc te słowa, Mambres ujrzał jakgdyby parę mdłych promyków mętnego światła, w którem się jeszcze nie rozeznał. Spojrzał uważniej na staruszkę w szarej opończy; „Czcigodna pani, rzekł; albo się mylę, albo widziałem panią już kiedyś.
— Ja się nie mylę, odparła stara; widziałam cię, panie, przed siedmiuset laty, w podróży z Syryi do Egiptu, w kilka miesięcy po zburzeniu Troi, wówczas gdy Hiram panował w Tyrze, a Nefel Keres w starożytnym Egipcie.
— Zatem, wykrzyknął starzec, pani jesteś dostojną Pytonissą z Endoru[1]. — A ty, panie, odparła Pytonissa ściskając go, ty jesteś wielkim Mambresem z Egiptu.
— O nieprzewidziane spotkanie! o pamiętny dniu! wiekuiste wyroki! zawołał Mambres; nie dzieje się to pewnie bez rozkazu Opatrzności, że się spotykamy na tej łące, nad brzegiem Nilu, w pobliżu wspaniałego miasta Tanisu. Jakto, to ty, pani, tak sławna nad brzegami swej rodzinnej rzeczki, Jordanu, nieporównana mistrzyni w wywoływaniu cieni! — Jakto, to ty, panie, tak słynny ze zmieniania patyków na węże, dnia w noc, a wód rzecznych w krew! — Tak, pani; ale podeszły wiek osłabił częściowo mą wiedzę i potęgę. Nie wiem, skąd posiadasz tego pięknego białego byka i co są te zwierzęta które czuwają nad nim wraz z tobą“. Stara skupiła się, wzniosła oczy ku niebu, poczem odparła w tych słowach:
„Mój drogi Mambresie, jesteśmy koledzy po fachu; ale jest mi wyraźnie wzbronione powiedzieć ci, kto jest ten byk, Mogę ci uczynić zadość co do innych zwierząt. Poznasz je łatwo po znakach które je cechują. Ten wąż, to jest ten sam, który nakłonił Ewę aby zjadła jabłko i dała zjeść mężowi; oślica, to ta, która przemówiła w wąwozie do Balaama, twego rówieśnika. Ryba, która wciąż trzyma głowę nad wodą, to ta, która, przed paru laty, połknęła Jonasza. Ten pies, to ów, który towarzyszył aniołowi Rafaelowi i młodemu Tobiaszowi w podróży do Rages w Medyi, za czasu wielkiego Salmanazara. Ten kozieł, to ów który pokutuje za grzechy całego narodu; ten kruk i gołąb byli w arce Noego: wielki wypadek, powszechna katastrofa, o której prawie cała ziemia nic jeszcze nie wie! Oto wszystko. Ale, co się tyczy byka, nie dowiesz się nic“.
Mambres słuchał ze czcią, poczem rzekł: „Wiekuisty odsłania co chce i komu chce, dostojna Pytonisso. Wszystkie te zwierzęta, którym powierzono wraz z tobą strzeżenie byka, znane są jedynie twemu szlachetnemu i miłemu narodowi, który sam znowuż nieznany jest prawie całemu światu. Cuda, które zdziałaliśmy, ty i twoi, ja i moi, będą kiedyś wielkim przedmiotem wątpliwości, zgorszeniem dla fałszywych mędrców. Na szczęście, znajdą wiarę u prawdziwych mędrców, którzy będą podlegli Widzącym w małej cząstce świata, a to wszystko czego trzeba.
Kiedy wymawiał te słowa, księżniczka pociągnęła go za rękaw i rzekła: „Mambresie, czy nie kupisz mi byka?“ Mambres, pogrążony w głębokiej zadumie, nie odpowiedział nic; Amazyda zaś zalała się łzami.
Wówczas zwróciła się sama do starej i rzekła: „Moja dobra stara, zaklinam cię na wszystko co masz najdroższego w świecie, na ojca, matkę, mamkę, którzy z pewnością żyją jeszcze, abyś mi sprzedała nietylko byka, ale i gołębia który zdaje się doń bardzo przywiązany. Innych zwierząt nie chcę; ale wierz mi, tu na miejscu dostanę waporów, jeżeli mi nie sprzedasz tego uroczego byka, który będzie pociechą mojego życia“.
Stara ucałowała z szacunkiem kraj gazowej sukni księżniczki i rzekła: „Księżniczko, byk nie jest na sprzedaż, twój dostojny mag wie o tem. Wszystko co mogę zrobić dla twych usług, to przywieść go codzień na paszę opodal twego pałacu; mogłabyś go pieścić, karmić biszkoptami i igrać z nim do woli. Ale musi być nieustannie pod oczyma wszystkich tych zwierząt, które mi towarzyszą, i którym zlecono nad nim pieczę. Jeżeli nie zechce się wymykać, nie zrobię mu nic złego; ale jeśli spróbuje jeszcze raz zerwać łańcuch, jak to uczynił na twój widok, biada mu! nie ręczyłabym za jego życie. Ta oto wielka ryba połknęłaby go niechybnie, i trzymałaby go przeszło trzy dni w brzuchu; albo ten wąż, który ci się wydał może wcale łagodny i sympatyczny, zadałby mu śmiertelne ukłucie“.
Biały byk, który rozumiał doskonale słowa starej, ale nie mógł nic odpowiedzieć, przyjął wszystkie warunki z uległą miną. Położył się u jej nóg, zaryczał gwałtownie, i patrzał czule na Amazydę, jakby mówił: „Przyjdź mnie odwiedzić niekiedy na łące“. Wówczas, przemówił wąż i rzekł: „Księżniczko, radzę ci spełnić ślepo wszystko co panna Endor mówi“. Oślica też wtrąciła kilka słów, zgodnych ze zdaniem węża. Amazydzie było przykro, że wąż i oślica mówią tak płynnie, a piękny byk, ożywiony tak szlachetnemi i tkliwemi uczuciami, nie może ich wyrazić. „Ach, szepnęła, jakże często zdarza się to na dworze: wciąż się spotyka pięknych panów nie umiejących wyjąkać ani be ani me, podczas gdy chłystki rozprawiają jak z nut.
— Ten wąż, to nie jest chłystek, rzekł Mambres; źle go sądzisz, księżniczko: to może jedna z najszanowniejszych osób w świecie“.
Wieczór zapadał, księżniczka musiała spieszyć do domu, przyrzekłszy wrócić nazajutrz o tej samej porze. Damy pałacowe były zachwycone, ale nic nie rozumiały z całego zdarzenia. Mambres dumał. Księżniczka, przypominając sobie że wąż nazwał staruszkę „panną“, wywnioskowała stąd, dość lekko, że musi być dziewicą i uczuła niejaką zgryzotę że sama jest nią jeszcze; zgryzotę tę, wielce zresztą czcigodną, ukryła równie troskliwie jak imię swego kochanka.


Przypisy

  1. Endor, miasteczko w Palestynie, w którego okolicy znajdowała się grota zamieszkała przez słynną pytonissę.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.