Balzak/7. „Komedja ludzka“

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł Balzak
Data wydania 1934
Wydawnictwo Państwowe Wydawnictwo Książek Szkolnych we Lwowie
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
7. „KOMEDJA LUDZKA“

Ten rok 1833 i następujący po nim 1834 to były przełomowe lata w życiu genjalnego pisarza. Widzieliśmy, jak niezdecydowane były jego początki: jak później, nawet po pierwszych sukcesach, twórczość jego rozprasza się napozór, przerzuca się od jednego rodzaju do drugiego. Krytyka, jak zawsze mająca skłonność do „etykietek“, nie mogła się w tem zorjentować. Proboszcz z Tours a Kobieta trzydziestoletnia; aż nadto przeduchowiony Ludwik Lambert i rabelesowskie Contes drolatiques; Szuanie, opowieść historyczna ociekająca krwią, i znowuż owe sceny, malujące, z drobiazgowem zachowaniem tła, epizody spokojnego mieszczańskiego życia, — jak powiązać to wszystko? Kiedy się ukazał Lekarz wiejski, tembardziej nie wiedziano, co znaczy ta chłopska idylla, przeplatana traktatem politycznym, pod piórem pisarza, który, wedle utartego zwrotu, „zrozumiał kobietę“, którego już chciano zamknąć w jego specjalności „fizjologa“ spraw niewieścich.
Ale i sam Balzac nie zupełnie był w tem zorjentowany. Możnaby go porównać z malarzem, który, w somnabulicznym transie, wykonywa rozmaite partje olbrzymiego fresku, zaledwie sobie zdając sprawę z ich łączności. Jest w owej epoce nieprzytomny wprost od ciśnienia genjuszu. „Żyję, — powiada — w atmosferze pomysłów, idej, planów, prac, zamierzeń, które się ścierają, kipią, iskrzą w mojej głowie. Można od tego oszaleć“. Aż, jednego dnia — było to w owym roku 1833 — wpadł promieniejący do siostry i wykrzyknął radośnie: „Pokłońcie mi się, zostaję poprostu genjuszem“. I roztoczył swój plan, którym była całość Komedji ludzkiej. „To będzie wspaniałe, jeżeli mi się uda, wołał. Z jakimż spokojem pozwolę sobie teraz wymyślać od „nowelek“. Cieszę się zgóry na zdumienie krótkowidzów, kiedy ujrzą olbrzymi gmach, jaki stworzą te nowelki!“
Dotychczas, mniejsze i większe opowiadania Balzaka tworzyły — jakby bez jego wiedzy — zarys współczesnego społeczeństwa: otóż, w tej chwili, w nagłym błysku, powziął on myśl powiązania wszystkich tych części w jedną wielką całość, ustosunkowania do siebie osób, grup społecznych, środowisk, dziesięcioleci, — słowem, objęcia olbrzymim eposem całej nowoczesnej Francji, będącej zarazem odbiciem życia społecznego wogóle.
„Dzieło moje — pisze do Zulmy Carraud w r. 1834 — musi mieścić wszystkie typy i stany, malować wszystkie zjawiska społeczne, tak aby nie pominąć ani jednej sytuacji, ani jednej fizjognomji, charakteru mężczyzny lub kobiety, sposobu życia, zawodu, perspektywy, ani jednej prowincji francuskiej, ani też najmniejszego rysu dzieciństwa, starości, wieku dojrzałego, polityki, sądownictwa, wojny...“
Mimo że ów plan jest najoczywiściej programem Komedji ludzkiej, tytuł ten, obejmujący wszystkie niemal utwory Balzaka, urodzi się dopiero później, w r. 1841; na razie, w r. 1833, Balzac miał na myśli ujęcie swoich powieści w poszczególne grupy. Grupy te zachował i później, jako poddziały Komedji ludzkiej, jak: Sceny z życia prywatnego, Sceny z życia prowincji, etc. — podział nieco sztuczny i który nie odgrywa w pojmowaniu całości zasadniczej roli. Bardziej interesująca jest lista nienapisanych utworów, które miały dopełnić planu olbrzymiego dzieła. Wśród tych tytułów widnieją np. trzy powieści z życia dzieci, szereg powieści z życia wojskowego etc. Zważmy że śmierć zaskoczyła pisarza w pełni lat i twórczości.
Olbrzymi ten plan potroił siły Balzaka; on-to, obok innych wspomnianych przyczyn, stał się podnietą jego gorączkowej twórczości. Od tej chwili, nie rozprasza się na przygodne artykuły ani drobiazgi: wszystkie siły oddaje swojemu dziełu. Od tej chwili nawet drobniejsze utwory komponuje świadomie pod kątem całości: jeżeli np. w Ojcu Goriot poznaliśmy machinacje bankiera Nucingena w jego początkach, Bank Nucingena daje nam historję tych początków, jak znowu Ojciec Goriot zapoznaje nas z panią de Beauséant, której późniejsze koleje znamy z wcześniej napisanej Kobiety porzuconej. W wyobraźni poety wyłaniał się cały świat, rysował się coraz wyraźniej, szczegółowiej, coraz jaśniejsze stawały mu się wszystkie związki. Widział całe swoje dzieło naraz; ta lub owa powieść którą miał napisać aż znacznie później, poczęta była w jego mózgu od lat. Niejeden fragment już dawniej napisany zyskiwał dopiero teraz swoje miejsce i łączył się z innemi. Postać, która odgrywa jedynie epizodyczną rolę w jednej powieści, staje się bohaterem lub bohaterką drugiej. Większość ważniejszych figur balzakowskich powtarza się tedy w całym szeregu powieści, tworząc niejako idealne społeczeństwo obdarzone samoistnem życiem, rozwijające się, dające samemu twórcy złudzenie rzeczywistości. Stąd niejedna postać nakreślona jest paroma rysami, lub poprostu wspomniana tylko nazwiskiem jak ktoś dobrze znajomy, ponieważ autor pogłębił ją w innej powieści.
Liczba osób, tworzących owo społeczeństwo Balzaka, które, wedle jego wyrażenia, „robi konkurencję rejestrowi ludności“, sięga paru tysięcy. Czytając Komedję ludzką po raz pierwszy, trudno zorjentować się w tym lesie; to zrodziło w dwóch zagorzałych balzakistach pomysł jedynego w swoim rodzaju wydawnictwa. Jestto skorowidz do pism Balzaka, w którym, pod nazwiskiem każdej postaci, możemy znaleźć dane jej biografji, wydobyte z utworów gdzie o tej postaci jest mowa. Weźmy, dla przykładu, jakąś figurę, np. Finot: oto co znajdziemy pod tem nazwiskiem:
FINOT (Andoche), właściciel kilku dzienników i tygodników za Restauracji i za Ludwika Filipa. Syn kapelusznika z ulicy du Coq, Finot zaczął życie w nędzy, opuszczony przez ojca, twardego kupca. Zredagował olśniewający prospekt, zachwalający olejek na porost włosów Popinota, krzątał się koło anonsów i reklamowania go w prasie; toteż zaproszono go na słynny bal, wydany przez Cezara Birotteau w grudniu 1818. Finot był już wówczas w stosunkach z Feliksem Gaudissart, który właśnie zalecił go młodemu Popinot jako pośrednika i reklamistę pierwszej klasy. Wszedł w skład redakcji Kurjera teatralnego i uzyskał wystawienie sztuki w Gaîté. W r. 1820, wydawał dzienniczek teatralny, którego redakcja mieściła się przy ulicy du Sentier, itd. itd.
Nie powiedziałby kto, że tu idzie o żywego człowieka? I Balzac nie gubi się w tem nigdy; ledwie czasem zdarzy mu się jaka nieścisłość w ubocznym szczególe.
Bo też od tej chwili, pisarz żyje jak w halucynacji. Wciela się w swoje postacie tak, że stają się dlań rzeczywistsze niż samo życie. Dziesiątki anegdot świadczą o tem. „Wiesz, z kim żeni się Feliks de Vandenesse? — mówi z ożywieniem Balzac wpadając do siostry. — Z panną de Granville; wyborna partja: Granvillowie są bogaci, mimo że panna de Bellefeuille szarpnęła ich mocno“. Kiedy przychodzi wydać za mąż znowu pannę de Grandlieu, Balzac szuka, przebiera, grymasi, jakby chodziło o prawdziwe małżeństwo. Jednego dnia, Juliusz Sandeau, wróciwszy z podróży, mówił mu o chorobie swej siostry; Balzac słuchał go jakiś czas, ale wreszcie przerwał: „Wszystko to pięknie, mój drogi, ale wróćmy do rzeczywistości; mówmy o Eugenji Grandet“.
Akcja utworów składających się na Komedję ludzką rozgrywa się przeważnie między rokiem 1815 a 1846, czyli obejmuje epokę Restauracji i Ludwika Filipa. Parę zaledwie powieści sięga dalej wstecz; ale, opowiadając przeszłość bohaterów i wywodząc ich genealogję, — a robi to zawsze — Balzac raz po raz czyni wypady poprzez Rewolucję i Napolena aż w dobę dawnej monarchji.
Lata owe, następujące po ukończeniu wojen, są epoką tworzącej się nowoczesnej Francji, szybko postępującego stopienia się wszystkich warstw: przeżytków dawnej monarchji, rewolucji, napoleonizmu, rozbitków Wielkiej Armji, powracających z wygnania Burbonów i ich stronników, nowego legitymizmu, frondy orleańskiej i rodzącej się epoki mieszczaństwa wraz z kształtującą się masą ludową. Trzeba przyznać, że jak na obserwatora i naturalistę społeczeństwa, Balzac zjawił się w szczęśliwej chwili! Urodzony z samym końcem XVIII wieku, mający jeszcze — przez zetknięcie z naocznymi świadkami — czucie z tradycją dawnej monarchicznej Francji, chłonący uchem pacholęcia echa fanfar napoleońskich, patrzący na Restaurację, na rewolucję lipcową, wreszcie na apogeum epoki mieszczańskiej uosobionej w rządach Ludwika Filipa, Balzac czuł i rozumiał wszystkie współczesne prądy, mógł śledzić niejako in statu nascendi wszystkie owe połączenia chemiczne, z których wytworzyło się nowoczesne społeczeństwo. Toteż dzieło jego jest wiernem odbiciem tego rodzącego się świata: rozpętania wszystkich sił, ambicyj, otwarcia szranków dla wszystkich zapaśników, bez ograniczeń i hamulca; tego wyścigu do władzy, znaczenia, dobrobytu; wyścigu, w którym wszystkie środki są równie dobre, a raczej w którym, wśród załamania się dawnych wierzeń i świętości, i środki i cele streszczają się w jednem słowie: pieniądz.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tadeusz Boy-Żeleński.