Przejdź do zawartości

Anelpidon

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Tarnowski
Tytuł Anelpidon
Pochodzenie Poezye Studenta Tom I
Wydawca F. A. Brockhaus
Data wyd. 1863
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom I
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
ANELPIDON.
BALLADA.


Onego czasu nad skalistym brzegiem
Ciemnej otchłani, siedział śpiewak młody,
Patrząc w skał szczyty pobielone śniegiem
I w kształt olbrzymów w słońcu jasne lody —
Słońce zachodzi, i ku dolnej ziemi
Coraz to niżej złotą głowę słania.
On w konających patrząc blask promieni,
Ku górom nuci taką pieśń rozstania:
« Smutno, ach! smutno, kiedy w orła gnieździe
Wąż gniazdo swoje założy,
Lecz smutniej blednie dzień nadziei w gwieździe
Co oświecała świat Boży!
Orzeł gdzieindziej skrzydłem pożegluje,
Lecz biada gniazdu pustemu;
Gwiazda koleją jasną pożegluje,
Lecz biada światu ciemnemu —
Bo kiedy orzeł dalej pożegluje,
W gnieździe węże wić się będą,
A kiedy gwiazda dalej pożegluje,
W dole ciemności osiędą —
Orzeł poleci na nowych łąk błonie
I nowe gniazdo założy,
W którem orlęta, utuliwszy skronie
Wylecą w wielki świat Boży —
Gwiazda w niebieskiej promienia kolei
Innym światom świecić będzie,
Ale na próżno szepcze głos nadziei,
Że jasność powróci wszędzie!
Orle! powracaj w twe rodzinne gniazdo!
Wszak słońce wraca do chmury,
I ty, o! błyśnij jaśniejąca gwiazdo,
Bez ciebie — kraj ten ponury —

Próżno za słońcem wyciągać ramiona
Bóg znaczy skrzydłom koleje! —
I gwiazda czołem nie błyśnie z chmur łona;
Śpi słońce — czyż śpią nadzieje? —

Już senne słońce z czarnego chmur łona,
Po raz ostatni kryjąc się, błysnęło,
Do jutra! mówi twarz jego skrwawiona —
Oczom człowieczym zniknęło —
A on umilknął i dalej swą drogą
Po skał odłamach piął się drżącą nogą,
Do kola lasy coraz ciszej brzmiały
Jak gdyby światy światów zasypiały.
Już słońce znikło — ale nie spoczęła
Postać pielgrzyma, aż ją ogarnęła
Ciemność swemi zastępami
Między skałami. —
Nadzieje echa echom podawały —
Echa, skał niemych wymowne tłomacze —
Milczą lasami uwieńczone skały
I czyż milczycie, o moi słuchacze?.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Tarnowski.