Wyznania (Augustyn z Hippony, 1847)/Księga Dziesiąta/Rozdział XX

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Augustyn z Hippony
Tytuł Wyznania
Część Księga Dziesiąta
Rozdział Rozdział XX
Wydawca Piotr Franciszek Pękalski
Data wydania 1847
Druk Drukarnia Uniwersytecka
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Piotr Franciszek Pękalski
Tytuł orygin. Confessiones
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga Dziesiąta
Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

ROZDZIAŁ XX.
Szukać Boga jest jedno, co szukać życia szczęśliwego.

Ale czyliż Cię szukam Panie? ponieważ szukać ciebie Boga mojego, jest to szukać życia szczęśliwego. O! niechże cię szukam aby żyła moja dusza. Jest ona życiem ciała mojego, a ty Boże jesteś jéj życiem. Dla czegóż dotąd szukam życia szczęśliwego? bo dopóty nie znajduję go, póki nie powiem: już dosyć, oto jest prawdziwe! Ale jakże go szukam? czyliż przypomnieniem? właśnie, jakbym je z pamięci wypuścił, i to z wiedzą mojego zabaczenia? albo pragnieniem bym poznał jeszcze mi nieznajome? bądź to, żem go nigdy nie znał, bądź, żem je tak zupełnie zapomniał, iż ani tego zapomnienia nie pamiętam. Nie jestże to życie szczęśliwe, do którego wszyscy wzdychają, a wcale nikt niém nie pogardza? Gdzież je poznali, że go tak gorąco pragną? gdzież je widzieli, że je miłują? Pewnie ono towarzyszy nam, lecz nie pojmuję jakim sposobem. A każdy z nas gdy je, acz w różnym posiada udziale, wtedy jest szczęśliwy. Którzy je posiadają w nadziei mniéj są szczęśliwi od posiadających je w rzeczywistości, szczęśliwsi jednak od owych, którzy i z rzeczywistości i nadziei życia szczęśliwego są wydziedziczeni. Ale i ci w pewnym stopniu je posiadają, bo niemniéj szczęśliwemi być pragną, a to ich pragnienie jest niewątpliwe.
Nie pojmuję, jakim sposobem człowiek poznał to życie szczęśliwe? Czyli jego znajomość w pamięci przebywa? zagadnienie to zajmuje moję uwagę: co jeżeli tak jest, wnieść niezawodnie należy, żeśmy kiedyś byli szczęśliwemi. Czyli to pojedynczo, czyli razem w owym pierwszym człowieku i pierwszym grzészniku, w którym zamarliśmy wszyscy, a który wszelkiéj nędzy naszéj jest ojcem?
Nie tego w niniejszym czasie dochodzę, wiedzieć jedynie pragnę, czyli w pamięci życie szczęśliwe przebywa? Nie kochalibyśmy go gdyby nam zupełnie było nieznajome. Słysząc jego imie, każdy wynurza pragnienie osiągnienia saméj rzeczywistości. Nie samym tylko głosem tego wyrazu cieszymy się. Jakąż bowiem radość wzniecić zdoła ten wyraz łaciński w Greku, który nie rozumié jego znaczenia? skoro więc w greckim zabrzmi języku, pewnie nań obojętnym nie będzie, równie jak my gdy w łacińskim jest słyszany; ponieważ sama rzeczywistość, którą Grecy i łacinnicy i wszystkich języków narody szczérze osiągnąć pragną, ani jest grecka ani łacińska. Znane ono jest wszystkim ludziom, którzy gdyby jednym zrozumianym głosem zagadnieni być mogli, czyli chcą być szczęśliwemi: bez wszelkiego wahania się odpowiedzieliby pewnie, że tego pragną. Czemu wierzyćby nie można, gdyby to imie nie wyrażało saméj rzeczywistości w ich pamięci.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Augustyn z Hippony i tłumacza: Piotr Franciszek Pękalski.