Wody

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Klemens Junosza
Tytuł Wody
Pochodzenie „Kolce“, 1876, nr 21
Redaktor J. M. Kamiński
Wydawca A. Pajewski i F. Szulc
Data wydania 1876
Druk Aleksander Pajewski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Indeks stron


WODY.

W owych czasach gdy Herod był sędzią pokoju,
A Piłat komisarzem nad judejskiem ludem,
Szli chromi i ułomni kąpać się we zdroju,
Lub w sadzawkę Siloe, by ozdrowieć cudem.
Szli nie dbając o piękność i wykwintność stroju,
Na kulach i kuszturach wspierając się z trudem.
Taką to była pierwsza kąpielna kuracja,
Używała jej zwykle sama demokracja.

Wielcy państwo co w skrzyniach mieli mnogość złota...
Brali rzymskie kąpiele na sposób Fajansa...
Parząc się w strojnych izbach gdy przyszła ochota,
Zasiadłszy przy stolikach grali w preferansa..
I nie tańczyli walca jak zwykła hołota,
Lecz lansiera przez chustkę, albo kontredansa....
I dla kuracji, wina wychylali porcją
By przyzwoitą ciepła utrzymać proporcją.

Małżonka Kaifasza, jak twierdzą kroniki,
Niegdy nie wyjeżdżała z granic swej Judei,
A chociaż miała astmę i początek pliki
Jednak ją lekarz zawsze trzymał w tej nadziei,
Że przywrócą jej zdrowie domowe pierniki...
(Co prawda wówczas jeszcze nie było kolei)
A Kaifasz rzekł do niej: Nie jedziesz do Rzymu...
I pociągnął z cygara okrutny kłąb dymu...

Dziś wymagania mody co innego każą,
Bo każda przyzwoita i zacna niewiasta,
Co lato z wykrzywioną i wybladłą twarzą
Musi wyruszać z murów rodzinnego miasta...

I wędrować gdzie w kotłach słone wody warzą...
I gdzie się takich samych tysiąc niewiast szasta.
Tam to się nadwątlone córek krzepi zdrowie
I jak ryby na wędkę łapią się mężowie.

Więc Ojcowie wychodzą w dzielnice gdzie żydki
Za wytarte papierki świeże weksle biorą...
I przeklinając w duszy taki sezon brzydki,
W którym się wszystkie biedy familijne piorą,
Pakują do kieszeni pieniężne nabytki,
Drżąc naprzód tak jak listek przed oddania porą...
I aby dowieść światu że nie chłystek żaden,
Ekspedjują familją aż do Baden-Baden.

Kto zaś nie ma na podróż ten godzi się z losem,
Chociaż musi mu w duszy porządnie złorzeczyć...
Lecz jako wierny modzie, kwili smutnym głosem,
Mówi że również chory, że musi się leczyć
I wędruje na Foksal ze spuszczonym nosem,
By tam przeciw wyjazdkom za granicę skrzeczyć
I ciągnąc brzydką wodę przez cieniutką rurkę,
Spogląda na sąsiada zamożnego córkę.

Piją, kąpią się wszyscy, bo czas kąpielowy
Ma swe prawa, a tym się oprzeć bardzo trudno,
Kto więc żyje bez względu, czy chory czy zdrowy,
Łyka w wielkiej ilości gorzką wodę brudną,
Kokietując panienki posażne i wdowy
Którym urok cierpienia daje postać cudną.
Nawet stary emeryt, co pensję ma skąpą,
Kwestję hydropatyczną studjuje pod pompą...

Klemens Junosza.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Klemens Szaniawski.