Wiosna (Napierski)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Napierski
Tytuł Wiosna
Pochodzenie zbiór Poemat
Wydawca nakładem autora
Data wydania 1924
Druk Księgarnia „Ogniwo”
Drukarnia L. Bogusławskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
WIOSNA

W głowie czując krwi pulsujące bicie,
Wiem: to uchodzi życie.

Nie mogę pojąć: poco
W dnie się pracuje, aby odpoczywać nocą.

Czyżby nikomu nie szeptał: pamiętasz?
Wiszący na ścianie biały, obojętny kalendarz.

O, móc nie iść przez dni korytarz długi,
Popychanym przez wrzaskliwe sługi.

Nie słyszeć brzęku stołowego w kredensie srebra,
Stać uporczywie pod murem, jak głuchy żebrak.

(By nie doznawać corocznie wiosną bladawą,
Jak nową murawą zarasta podmiejski cmentarz).

O, w chłodnym wilgotnym biurze zatknąć sasanki,
Niechby zaszeleściały wiatrem zielone firanki!


Niechby przeglądającym księgi pełne cnoty
W oczach stanęły łzy. A nozdrza połechtały puszyste koty.

Za sztubackie, wstydliwe i liryczne psoty
Zechciejcie mnie wyrzucić, proszę, w wieczór wiotki,
Niech biały płomień odtąd w schludnym biurze waszym
Nie spala ksiąg i w szał nie puszcza maszyn,
Gdy siądę w długie godziny łowić nad stawem przezroczyste płotki!

O, w taki wieczór dziecinny i blady
Słuchać nieprawdziwych bajek z Szeherezady.

I w zamyśleniu trochę gorzkiem
Dumać: czemuż nie jestem przy drodze zwyczajnym bezwonnym groszkiem?





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Marek Eiger.