Wilk i lis (Grimm, 1925)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bracia Grimm
Tytuł Wilk i lis
Pochodzenie Królewna Gęsiarka i inne bajki
Data wydania 1925
Wydawnictwo Wydawnictwo Polskie
Miejsce wyd. Poznań
Tłumacz Franciszek Mirandola
Tytuł orygin. Der Wolf und der Fuchs
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
WILK I LIS.

Wilk miał lisa w służbie, a co wilk chciał, musiał lis czynić, bo był słabszy. Spełniał też swe powinności, ale radby był się pozbyć pana. Zdarzyło się, że szli obaj lasem a wilk rzekł:
— Lisie, daj mi coś do jedzenia, bo inaczej poźrę ciebie samego!
— Znam pewną zagrodę, gdzie są jagnięta, — odparł lis. — Jeśli chcesz, idźmy tam, a złapię jedno dla ciebie.
Wilk się zgodził, poszli, a lis skradł dla wilka jagnię, przyniósł mu i odszedł sobie. Wilk pożarł jagnię, ale niezaspokojony tem, zapragnął drugiego i poszedł po nie sam.
Ale wziął się niezręcznie do rzeczy, owca go spostrzegła i zaczęła tak przeraźliwie beczeć i wołać, że nadbiegli wieśniacy. Nabili go niemiłosiernie, tak że kulejąc i wyjąc, wrócił do lasu.
— Ładnieś mnie urządził! — powiedział mu. — Chciałem dostać drugie jagnię, a dostałem cięgi straszne od ordynarnych chłopów.
Lis odpowiedział:
— Twoja to wina! Czemuż jesteś zawsze taki nienasycony!?
Nazajutrz poszli znowu w pole, a wilk rzekł do lisa:
— Lisie, daj mi coś do jedzenia, bo inaczej poźrę ciebie samego!
Lis odparł:
— Znam ja jedną zagrodę, gdzie dziś właśnie gospodyni robi knedle. Pokosztujemy ich.
Poszli, lis się zakręcił zgrabnie, zaglądał i węszył, aż znalazł miskę, wyjął sześć knedli, przyniósł je wilkowi i rzekł:
— Masz tutaj jedzenie!
Potem odszedł do domu.
Wilk połknął od razu wszystkie knedle i mruknął:
— Doskonałe, ale mało tego!
Poszedł i szarpnął zębami miskę, tak że spadła i rozbiła się na drobne kawałeczki.
Zrobił się hałas, gospodyni nadbiegła, a zobaczywszy wilka, zawołała ludzi. Nabili znowu wilka co wlazło, tak że z trudem uniknąwszy śmierci, wyjąc, czmychnął do lasu.
— Znowu mnie pięknie wykierowałeś! — rzekł wilk do lisa. — Chłopy mnie złapali i wygarbowali skórę.
A lis odparł:
— To twoja wina! Czemuż jesteś taki nienasycony?!
Trzeciego dnia poszli znowu. Wilk kulał, ale mimo to rzekł hardo lisowi:
— Lisie, daj mi coś do jedzenia, bo inaczej poźrę samego ciebie!
Lis oświadczył:
— Znam ja pewnego gospodarza, który właśnie zabił wieprza. Solone mięso leży w piwnicy w beczce. Użyjesz sobie!
— Dobrze, — rzekł wilk, — pójdę z tobą, ale pamiętaj mi pomagać, gdyby się stało coś złego.
— Zgoda! — odparł lis i pokazał mu, w jaki sposób można chytrze dostać się do piwnicy.
Jedzenia było wbród, toteż wilk rzucił się na nie, nie myśląc o tem, co będzie potem. Lis zajadał również smakowicie, ale co pewien czas węszył, badał, biegł do otworu, którym się zakradli i próbował, czy go jadło nie rozdęło i czy będzie mógł się wyśliznąć z powrotem.
— Mój lisie, — spytał wilk — powiedz mi, czemu ciągle biegasz w kółko, zamiast jeść spokojnie.
— Patrzę, czy ktoś nie nadchodzi! — odrzekł chytrze. — Ale zważ wilku, byś się nie objadł zbytnio.
— Nie odejdę przed wypróżnieniem beczki! — oświadczył wilk.
Gospodarz tymczasem posłyszał skoki lisa w piwnicy i zeszedł na dół. Lis, ujrzawszy go, wyśliznął się natychmiast otworem, którym przeszli, wilk chciał uczynić to samo, ale rozdęty jadłem nie mógł się zmieścić i utkwił w otworze.
Wówczas wziął gospodarz pałkę i zabił go na śmierć.
Lis natomiast czmychnął do lasu rozradowany wielce, że się raz nareszcie pozbył nienasyconego pana swego.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Bracia Grimm i tłumacza: Franciszek Mirandola.