Dwunastu myśliwych

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bracia Grimm
Tytuł Dwunastu myśliwych
Pochodzenie Królewna Gęsiarka i inne bajki
Data wydania 1925
Wydawnictwo Wydawnictwo Polskie
Miejsce wyd. Poznań
Tłumacz Franciszek Mirandola
Tytuł orygin. Die zwölf Jäger
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
DWUNASTU MYŚLIWYCH.

Był sobie raz pewien królewicz, a miał narzeczoną, którą bardzo kochał. Pewnego dnia, gdy siedział obok niej, otrzymał wiadomość, że ojciec jego leży ciężko chory i wzywa go, chcąc zobaczyć syna przed śmiercią. Rzekł tedy swej ukochanej:
— Muszę jechać, muszę cię opuścić! Masz tu pierścień na pamiątkę! Gdy zostanę królem, przybędę i zabiorę cię z sobą.
Odjechał, a gdy przybył do domu, zastał ojca konającego. Ojciec rzekł do niego:
— Drogi synu, chciałem cię jeszcze przed śmiercią zobaczyć. Przyrzecz mi, że pojmiesz małżonkę wedle mojej woli.
To powiedziawszy, wymienił imię pewnej córki królewskiej, z którą chciał poślubić syna.
Syn tak był zatroskany śmiercią ojca, że powiedział bez namysłu:
— Tak, drogi ojcze, stanie się jako chcesz!
Niedługo potem zamknął oczy stary król i zmarł.
Królewicz został obwołany królem, a gdy minął czas żałoby, musiał dopełnić przyrzeczenia danego ojcu. Oświadczył się o rękę wskazanej sobie królewny i dostał przyrzeczenie. Posłyszała o tem poprzednia narzeczona i zmartwiła się bardzo. Płakała i zawodziła, tak omal nie popadła w chorobę. Widząc to, rzekł do niej ojciec:
— Czemu się tak smucisz, drogie dziecko? Uczynię wszystko, co chcesz, by cię pocieszyć.
Pomyślała chwilę, a potem rzekła:
— Chcę, drogi ojcze, byś mi dostarczył jedenastu dziewcząt podobnych do mnie zupełnie wzrostem, rysami twarzy i całą postacią.
Król rzekł:
— O ile to tylko możliwe, uczynię, drogie dziecko, co chcesz.
Kazał tak długo szukać po całym kraju, aż wreszcie znaleziono jedenaście dziewcząt, podobnych zupełnie do królewny wzrostem, rysami twarzy i całą postacią.
Gdy stanęły przed nią, kazała sporządzić męskie szaty myśliwskie, przybrała w nie jedenaście dziewcząt, a sama ubrała się w dwunastą odzież. Potem pożegnała ojca i udała się na dwór swego dawnego narzeczonego. Przybywszy, spytała go, czy potrzebuje myśliwych i czy przyjmuje wszystkich dwunastu do służby? Król nie poznał dawnej narzeczonej, ponieważ jednak myśliwi wyglądali pięknie i zgrabnie, przyjął wszystkich dwunastu jako swych przybocznych królewskich myśliwych.
Król posiadał lwa, a było to stworzenie tak niezwykłe, że znało każdą rzecz tajną i skrytą. Lew ten powiedział pewnego dnia do króla:
— Sądzisz, że posiadasz dwunastu myśliwych. Tymczasem nie są to myśliwi, lecz dziewczęta.
— To nie prawda! — odrzekł król. — Jakże mi to udowodnisz?
— Każ, o królu, posypać przedpokój sali grochem. Mężczyźni stąpają twardo, zgóry i groch ani drgnie. Dziewczęta zaś drepczą i skaczą, tak że ziarna grochu rozsypią się na wszystkie strony.
Spodobała się królowi ta rada i kazał posypać podłogę grochem.
Ale pewien sługa królewski, sprzyjający myśliwym, usłyszał wszystko, poszedł i powiedział:
— Lew chce was wystawić na próbę, powiada bowiem, że jesteście dziewczęta.
Królewna podziękowała słudze królewskiemu i nakazała dziewczętom:
— Zadajcie sobie gwałt i stąpajcie twardo po grochu.
Król zawezwał nazajutrz swych myśliwych, gdy zaś znaleźli się w przedpokoju [wys]ypanym grochem, stąpali twardo, zgóry, [tak,] że żadne ziarnko nie drgnęło.
Król ich odprawił i rzekł do lwa:
— Okłamałeś mnie, to są mężczyźni!
A lew odpowiedział:
— Doniesiono im, że ma się odbyć próba, toteż zadały sobie gwałt i stąpały po męsku. Ale każ o królu postawić w przedsionku dwanaście kołowrotków, a zaręczam, że zaczną się niemi bawić i prząść, czego nie uczyni żaden mężczyzna.
Król usłuchał rady i kołowrotki ustawiono w przedsionku.
I znowu życzliwy służka doniósł królewnie o planowanej próbie, a ona przykazała dziewczętom, gdy się znalazły same:
— Zadajcie sobie gwałt i nie oglądajcie się wcale na kołowrotki, stojące w przedsionku sali.
Król wezwał ponownie nazajutrz swych myśliwych, a gdy weszli, żaden nie spojrzał na kołowrotek.
Rzekł tedy król do lwa:
— Poraz drugi mnie okłamałeś. Wszakże żadna nie spojrzała nawet na kołowrotek.
— Uprzedzono dziewczęta, że ma się odbyć próba i zadały sobie gwałt, — odpowiedział lew.
Ale król nie chciał mu już wierzyć i co dnia więcej przywiązywał się do swych myśliwych, którzy z nim ciągle chodzili na łowy.
Pewnego dnia podczas polowania nadeszła wieść, że narzeczona króla znajduje się już niedaleko w drodze na dwór swego przyszłego małżonka.
Posłyszała to królewna i tak ją zabolało serce, że padła zemdlona na ziemię. Król pewny był, że się coś przydarzyło jednemu z jego ulubionych myśliwych, pospieszył mu tedy z pomocą. Przy tej sposobności zesunęła się z ręki królewny rękawiczka, a król zobaczył na jej palcu pierścień, który dał ongiś swej pierwszej narzeczonej. Przypatrzył jej się lepiej i poznał.
Uczuł wzruszenie w sercu i pocałował ją, a gdy przyszła do siebie, rzekł:
— Jesteś moją a ja jestem twój! Nic na świecie zmienić tego nie może!
Do nadjeżdżającej królewny wysłał zaraz gońca z prośbą, by wróciła do swego kraju, albowiem ma już małżonkę, a kto znalazł dawny klucz, nie potrzebuje nowego.
Odbyło się huczne wesele, a lew wrócił z powrotem do łask, albowiem powiedział prawdę.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Bracia Grimm i tłumacza: Franciszek Mirandola.