Wezwanie pieśni

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Adam Jerzy Czartoryski
Tytuł Wezwanie pieśni
Pochodzenie Klejnoty poezji staropolskiej, cykl Z „Barda Polskiego“
Redaktor Gustaw Bolesław Baumfeld
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze w Warszawie
Data wydania 1919
Druk Drukarnia Naukowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cała antologia
Indeks stron
WEZWANIE PIEŚNI.

Żal, trwogą osłupiały, rozpacz nawet głucha!
Z podłych gwałtu służalców czy tu kto nie słucha?
Westchnąć, o miły Bardzie! skarżyć się nie godzi:
Weź ty ukrytą lutnię, jej głos mnie odrodzi.
Niech się z mem czuciem poznam, choć rozjątrzy duszę:
Żółć wściśnioną, łzy spiekłe, muszę wylać, muszę!
Tyś pienia dał mi poznać: Polskę razem z tobą
Kochałem, unosząc się jej darów ozdobą!...
Śpiewaną była od nas jej postać szczęśliwa.
Odtąd mój głos ucichnie, bo komuż zaśpiewa?
Ale pójdźmy przy najmie] zobaczyć tę ziemię,
Zapłakać na nieszczęsne pozostałych plemię.
Raz jeszcze niech nas wzruszy wolności wspomnienie,
I ostatnie Polaków wywołajmy cienie!
Dla nich i dla Ojczyzny ostatecznej chwili
Ostatni raz nieszczęście tę lutnią rozkwili! —
Tak mówiłem. Poszliśmy.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Jerzy Czartoryski.