Wallijscy bardowie (Arany, 1898)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor János Arany
Tytuł Wallijscy bardowie
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok II (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1898
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Antoni Lange
Tytuł orygin. A walesi bárdok
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały wybór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały wybór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
JAN ARANY.

WALLIJSCY BARDOWIE.
Edvard Király, angol király
Leptet fakó lo va...

Siadł Ethward król, angielski król
Na bułanego konia.
— Chcę widzieć jak śród moich pól
Wallijskie kwitną błonia.

Czy jest tam rzeka, płodny grunt,
Czy łąki trawą lśnią?
Czy zrosił je zgnieciony bunt
Spiskowców żyzną krwią?

I czy jak chcę, wallijski lud
Szczęśliwy tak jest tam,
Jak gnane w jarzmie stada trzód
W cienie więziennych bram?

— Korony twojej, Panie, w krąg
Djamentem Walii błoń —
Tam szumi trawa bujnych łąk
I rzeki srebrna toń...

A, Panie, lud — wallijski lud
Szczęśliwy tak jak chcesz...
Tam w chatach głód — i mrok — i chłód
I cisza trupich rzesz!...

Siadł Ethward król, angielski król
Na bułanego konia —
Gdzie stanie — groby pośród pól
I nieme wszędy błonia.

Był zamek Montgomery zwan,
Król na noc zjechał tam —
I zamku Montgomery pan
Ugaszcza króla sam.

Ptactwa i ryb i dziczy huk,
Co tylko radzi gust —

Niosą szeregi rączych sług
Na czar dla oczu — ust!

Co jedno z trunków, z jadła, zbóż,
Ten cudny rodzi kraj,
Co wina ma z za sinych mórz
Na stół królowi daj!

— Panowie szlachta — hejże — wy —
Czy nikt nie trąca kruż?
Na cześć mą któż, wallijskie psy,
Podniesie kielich, któż?

Widzę tu jadła — trunku moc,
Djabelstwo chytrych sztuk,
Lecz w każdym z was piekielna noc
I w każdym z was mój wróg.

Panowie szlachta — nędzne psy,
Gdzież wiwat dla Ethwarda,
Niechaj mi pieśń pochwalna brzmi,
Sprowadzić mi tu barda!

W zdumieniu patrzy każdy gość,
A w pulsach tętni krew,
Na twarzach błyska blada złość
I purpurowy gniew.

Zamiera dech, owłada strach,
Na ustach milknie żart...
Jak gołąb siwy naraz w drzwiach
Jawi się stary bard.


— Ja, rzecze starzec, Panie mój,
Wyśpiewam czyny twe,
I rzężę ranny, chrzęści bój
Kiedy strun liry tknę.

I rzężę ranny, chrzęści bój
I rzeka lśni od krwie,
Na trupy spada kruków rój:
To, królu, czyny twe!

I cały lud, jak jeden trup —
Czy słońce masz, czy mgłę,
Wszędy potykasz się o grób —
To, królu, czyny twe!

— Ha, precz z nim! Wieść mi go na stos,
Rozkaże E’thward —
Chcę słodkiej pieśni słyszeć głos. —
I wyszedł młody bard!

— Słodko wieczorny szumi wiew,
Na Milford schodzi cień...
Zeń dziewic, wdów żałobny śpiew,
Jęk skargi idzie zeń...

Niewiasto, dziatek już nic ródź,
Lub rzuć je w głębię mórz...
I skinął król — ha, na stos pójdź —
I na stos idzie już!...

Lecz nie wzywany naraz wszedł
Zuchwale — trzeci bard,
Na kobzie pieśnią zagrzmi wnet
W stalowych piersi hart!...

— Padł w boju rycerz, w kwiecie lat,
Lecz słuchaj E’thward!

Któryby cześć twą śpiewał rad,
Nie żyje taki bard!

Dotychczas lutnia płacze go,
Lecz słuchaj E’thward,
Przekleństwem wszystkie pieśni grzmią,
Gdy śpiewa ci nasz bard!

— Ha dość! — I król jak srogi czart
Okropny wzniesie głos:
Gdzie tylko w Walii stanie bard,
Prowadzić go na stos!

Czereda sług rozpierzchła się
Po kraju, w ciemną dal,
Tak owa uczta zmierzchła się
Śród krwi czerwonej fal...

Siadł Ethward król, angielski król,
Na bułanego konia,
Gdzie stanie — łuny pośród pól —
I w zgliszczach Walii błonia.

Pięciuset bardów pieśnią grzmiąc
Na stos się dało wieść,
Żaden nie uląkł się, by drżąc
Śpiewać Ethwarda cześć!


 — Ha, co za pieśń — ha, co za szmer,
W Londynie — co za tłum,
Wisieć mi będzie sam lord mer,
Gdy mię przebudzi szum...

Cisza — nie bzyknie skrzydło much,
Cisza, choć głowę strać,
Śmiercią jest słowo, śmiercią — ruch,
Bo król nie może spać!

— Hej, niech mi bębny, rogi brzmią,
Niech brzmią mi dźwięk trąb,
Wallijska uczta wspomnień krwią
Mej duszy wstrząsa głąb...

Lecz głośniej brzmi nad bębnów grę,
Nad trąby i nad róg,
Pięciuset bardów pieśń co mknie
W niebo, jak gromów huk!

Z węgierskiego przełożył
A. Lange.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: János Arany i tłumacza: Antoni Lange.