Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ja, rzecze starzec, Panie mój,
Wyśpiewam czyny twe,
I rzężę ranny, chrzęści bój
Kiedy strun liry tknę.

I rzężę ranny, chrzęści bój
I rzeka lśni od krwie,
Na trupy spada kruków rój:
To, królu, czyny twe!

I cały lud, jak jeden trup —
Czy słońce masz, czy mgłę,
Wszędy potykasz się o grób —
To, królu, czyny twe!

— Ha, precz z nim! Wieść mi go na stos,
Rozkaże E’thward —
Chcę słodkiej pieśni słyszeć głos. —
I wyszedł młody bard!

— Słodko wieczorny szumi wiew,
Na Milford schodzi cień...
Zeń dziewic, wdów żałobny śpiew,
Jęk skargi idzie zeń...

Niewiasto, dziatek już nie ródź,
Lub rzuć je w głębię mórz...
I skinął król — ha, na stos pójdź —
I na stos idzie już!...

Lecz nie wzywany naraz wszedł
Zuchwale — trzeci bard,
Na kobzie pieśnią zagrzmi wnet
W stalowych piersi hart!...

— Padł w boju rycerz, w kwiecie lat,
Lecz słuchaj E’thward!