W Imionnikach

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł W Imionnikach
Pochodzenie Poezye
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
W IMIONNIKACH.


I.

Gdybym ja miał, gdybym ja miał, piękne twe oczy!
Z których, jak przez gwiazdeczkę,
Gdy mrugając jaśnieje,
Jak aniołek duszeczka,
Patrzy się i śmieje —
Ach! twoje piękne oczy!

Gdybym ja miał, gdybym ja miał, uśmiech uroczy!
Co wszystkim słowom twoim,
Nakształt raju strażnika,
Razem, jak usta twoje.
Wszystkich serca odmyka:
Ach! twój uśmiech uroczy!

Nie trwoniłbym chwil drogich daleko od ciebie.
By tém pismem twą pamięć zapewnić dla siebie,
Tylko patrząc na ciebie, wciążbym się uśmiechał.
A wtenczas wiém, że choćbym za kraj świat pojechał,
Poszłyby za mną wszędzie twe tęskne wspomnienia,
Żal takiego uśmiechu, takiego spojrzenia! —

1829.

II.

Wdzięk lica, uśmiech uroczy,
Blask niewinności dziecęcéj,
Z duszy świecący przez oczy,
Bóg ci dał. — Czegóż chcieć więcéj?

Za wzór cię stawią rodzice,
Po cichu wielbią młodzieńcy,
Jak siostrę lubią dziewice. —
Czegóż od świata chcieć więcéj?

Tylko za tyle łask Nieba
Dziękuj mu coraz goręcéj,
A ono wié już coć trzeba,
I samo kiedyś da więcéj.

1858.


III.

Zwiesz mię Pani wesołym, i grozisz niewiarą,
Jeślibym się poważył nie zgodzić w tém z Panią.
Oby grożąca była sprawiedliwą karą,
Lub szczerość nie kazała narażać się na nią!

Lecz wesołość, jak szczęście, nie jest w naszéj mocy.

Pani mię tylko swojém oglądasz spojrzeniem.
A cóż za dziw, że słońce nie widziało nocy,
Gdy ją samo za piérwszym rozprasza promieniem?
1829.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.