Twórczość Jana Kasprowicza/Zakończenie: Ogólna charakterystyka poety

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Kołaczkowski
Tytuł Twórczość Jana Kasprowicza
Data wydania 1924
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Druk W. L. Anczyc i Sp.
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
X
ZAKOŃCZENIE.
OGÓLNA CHARAKTERYSTYKA POETY.

Wszystkie lepsze portrety Kasprowicza dają jedno dominujące wrażenie: uderza w nich niezwykła siła tej postaci. Groźne, zmarszczone brwi i wzrok wzgardliwy jak u rozgniewanego boga. Olbrzymie bary na tle szerokiej góry, znamionują jakieś rozparcie się potężnej, krzepkiej cielesności. Tylko usta zacięte zdają się świadczyć o głębokiem, utajonem cierpieniu. Takim jest Kasprowicz na portrecie Wyczółkowskiego. Przy nieco przesadnym zaakcentowaniu tych cech przysadzistej tężyzny i srogości wyrazu, Kasprowicz na portrecie Pautscha robi wrażenie krępego, gniewnego Tytana.
Potęga Kasprowicza jest w istocie swej czemś fizycznem i moralnem zarazem, leży w całej jego istności. Najwyższe uniesienia ducha umiał zespolić ten poeta z pierwotną żywiołowością. Najgłębiej przeżywając wartości moralne, zachował zawsze trzeźwość, zmysł rzeczywistości i chłopski krytycyzm. W uniesieniach mistycznych nie zatracił nigdy miłości ziemi, z którą związany jest mocą pierwotnego instynktu.
Oprócz mistrza, który wyrzekł tę prawdę, on jeden zda się pojął całą jej głębię: »Kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie«.
Żaden chyba z poetów polskich nie rozwijał się tak długo i wolno. Może dlatego, że nie kształcił tylko talentu, zdolności artystycznych, lecz rósł całym sobą, i zależnie od tych do dna duszy sięgających przemian całej istoty — zmieniała się jego sztuka. Olbrzymia utajona siła dawała mu tę możność rozwoju. Z głębokiego poczucia własnej niewyczerpanej mocy zrodziły się te słowa sonetu Mróz:

....... W lesie
Zamarły drzewa. Lecz szumiąca echem
Wieczności, w tajniach gór zrodzona rzeka,
Hymn swój, wciąż żywy, w dal miesięczną niesie.

Jest to klęską naszej kultury, że artyści, bądź przez brak bodźców, jakie daje stałe współzawodnictwo, bądź przez manierę, jaką grozi często osamotnienie, bądź z powodu utrudnień zewnętrznych, mających źródło w ogólnym stanie naszej kultury, — doszedłszy w rozkwicie sił męskich do zenitu, bardzo często przestają być twórcami w ścisłem znaczeniu tego słowa. Inaczej Kasprowicz. Przez pedanterję, którą chciałbym dać rękojmię rzetelności sądu, wymieniam tu Bunt Napierskiego, okolicznościowy utwór Baśń nocy świętojańskiej i Ucztę Herodjady, jako utwory, które nie wnoszą nowych wartości w jego twórczość, a i ten sąd budzi zastrzeżenia. Każdy zbiorek poezyj, każdy tom, to nowy twórczy wysiłek, nowy okres rozwoju.
Na wstępie pierwszego rozdziału zaznaczyłem, że Kasprowicz uczestniczył twórczo w szeregu faz rozwoju naszej literatury, i to w tym czasie, gdy sztuka wznosiła się w szybkiem tempie na szczyty, nieznane od czasu wielkich romantyków.
Dlatego tak rozbieżnemi wydają się sądy o jego twórczości, gdy porównamy je wszystkie, z różnych okresów. Ci, którzy wielbili Kasprowicza za utwory tendencyjno-społeczne, dopatrywali się skrzywienia jego twórczości przez modernizm. Typowi moderniści, którzy wielbili symboliczność i metafizyczność jego poezyj, uznając Hymny za zenit jego twórczości, nie umieli nic powiedzieć o późniejszych utworach. Dziś znów wydaje się jaskrawem nieporozumieniem, że ci modernistyczni literaccy »mistycy« i »metafizycy«, niemający w istocie głębszego zmysłu dla przeżyć moralnych i religijnych, wliczali Kasprowicza do swego grona.
Gdy spojrzeć wstecz, od wyżyn jego poezyj doby obecnej ku zaraniu tej twórczości, można dopiero zdać sobie jasno sprawę z tej olbrzymiej drogi, jaką wysiłkiem ducha przemierzył ten wielki poeta. Zdumiewa nas ona tem więcej, że ani czas, ani walki wewnętrzne nie zdołały naruszyć jednolitości wewnętrznej twórczego dorobku. Jednolitość ta ma źródło w tężyźnie struktury moralnej i głębi jego ducha. Dusza Kasprowicza to przedewszystkiem świat przeżyć moralnych. Gdy poeta daje wyraz uczuciom swego powołania, mówi o zwiastunach i zbawcach, prometejskich zamiarach, o przenikaniu moralnej treści bytu. Artyzm sam był mu środkiem ujawniania tego powołania, nigdy miarą ani celem sam w sobie. Stąd głębia i wzniosłość, to uczucie dominujące w jego sztuce.
Jak niegdyś było zwyczajem podnoszenie społecznictwa i chłopskości w poezjach Kasprowicza, tak dziś modą jest określanie go jako poety religijnego. Jest w tem dużo trafnych odczuć; lecz by sprawę ująć prosto i usunąć ewentualne nieporozumienia, trzeba wyjaśnić, w jakiem znaczeniu może być mowa o tej religijności. Jeśli za integralny, istotny czynnik życia religijnego przyjmiemy wiarę w prawdy objawione, przyjmowanie za prawdę dogmatów podawanych przez Kościół, to mierząc tym sprawdzianem, musielibyśmy odmówić Kasprowiczowi miana religijności. Piszę o religijności w poezjach Kasprowicza w mniemaniu, że istotą religji jest wiara w wieczystość, bezwzględne istnienie pewnych wartości, które nadają moralne znaczenie naszemu życiu i naszym ludzkim dobrom, — wreszcie ześrodkowanie całego życia uczuciowego około tych bezwzględnych wartości. Nie jest to jednak stanowisko powszechnie przyjęte. Gdy tacy filozofowie religji, jak Royce albo Höffding, pojmują istotę religji w powyżej wskazanym sensie, M. Guyau, przedstawiając tak właśnie życie religijne przyszłości, określa to jako irreligion de l’avenir. Z różnicy stanowisk wypływa różnica terminologji. Możnaby powiedzieć, że życie religijne Kasprowicza jest czemś spontanicznem, czysto uczuciowem, istniejącem poza sferą przekonań i poglądów. Stwierdzeniem uczuć i stanów religijnych w Kasprowiczowskiej poezji motywuję określenie jej jako religijnej. Różnorodność i sprzeczność koncepcyj bóstwa, która w tej poezji uderza, nasuwa pytanie o stosunku do dogmatów religijnych, chociaż wkracza już ono w osobiste życie poety. Idea odkupującej, zbawczej i wyzwalającej miłości, tak często znajdująca wyraz w jego poezjach, wskazuje, jak zrośnięta jest uczuciowo etyka Kasprowicza z mistyką religijną chrystjanizmu.
Motywowanie uczuć religijnych w twórczości Kasprowicza jego pochodzeniem z ludu należy zaliczyć między zwykłe frazesy. Te uczucia, które wyniósł poeta z dzieciństwa, określił sam w rozprawie o Lenartowiczu. Ustęp o religijności Lenartowicza, z którego fragment podaję dla jego piękności i charakterystyczności, ma tak wybitne akcenty bezpośredności i subjektywizmu, że można go śmiało odnieść nie do Lenartowicza, lecz do jego interpretatora.

Nie jest ona (wiara Lenartowicza) ani wypływem dociekań teologicznych, ani emanacją osłabionego umysłu filozoficznego, który nie mogąc dojść w drodze eksperymentu albo spekulacji do zbadania przyczyny wszechrzeczy, rzuca się nareszcie w objęcia mistycyzmu. Jest to raczej naiwna wiara dziecka chłopskiego, pełna uczucia, ale także pełna pierwiastków zmysłowych, uważająca nieraz za prawdę to, co według teologicznego dogmatu jest tylko symbolem.

Jest to wiara, która z rzewną szczerością podaje umarłemu gromnicę, rozwija chorągiew z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, przed której obrazami pada w kościele i gorącemi łzami zimną zlewa posadzkę; jest to wiara, która mai krzyże przydrożne liśćmi zielonej brzeziny; wiara, która kredą święconą w Trzech Króli kreśli na drzwiach chałupy ich znaki i opisuje nią stodoły, stajnie i obory, aby dobytek nie zmarniał.
Jest to wiara, która świętemu Florjanowi każe strzec słomą kryte chaty chłopskie od pożaru, świętemu Walentemu leczyć nawiedzonych Bożą wolą (epilepsją), świętemu Janowi chrzcić wodę w wądołach, aby pogasił w niej zielska trujące; wiara, która suszonemi ziołami, a poświęconemi w Boże Ciało, okadza wymiona bydła, ażeby więcej mleka dawało; wiara, która w wieczór wigilijny nie prędzej nakazuje spożyć z dziewięciu, czy z siedmiu potraw złożoną wieczerzę, aż się na niebie pierwsza ukaże gwiazdka.
Jest to wiara, która głosi, że krówka, gdy ze snu wstaje, na przednich klęka nogach i westchnie sobie, niby przy pacierzu, zanim rozpocznie żuć przy żłobie; że bydło pada na kolana na odgłos dzwonka, towarzyszącego księdzu, gdy do chorego kmiotka z Przenajświętszym śpieszy Sakramentem.
Jest to wiara, która uczy, że matka nieboszczyca, pozostawiwszy biedną sierotę w domu, powraca z północka odwiedzić niemowlę, i że duchy dziatek niechrzczonych błąkają się po drogach rozstajnych, wołając chrztu świętego.
Jest to wiara, która w czasie klęsk elementarnych łączy przyjaciół nie przyjaciół, wrogów nie wrogów w błagalne procesje; wiara, ofiarowywująca dzieci chorowite do Najświętszej Panny Gidelskiej, Markowskiej lub Pierańskiej i, w razie uzdrowienia ich, za grosz z pod serca wyjęty, skromne zawieszająca na ołtarzach wota — wiara równie silna na katolickich Kujawach, jak protestanckich — mimo przeciwdziałania ortodoksyjnych pastorów — Mazurach wschodnich. Jest to wiara radująca serce największego sceptyka, w kobietach łzy wyciskająca, w suplikacjach do szpiku kości przeszywająca wspaniałem Święty Boże! Święty Mocny! Święty a nieśmiertelny!
Jest to wiara prosta, zgruba ciosana, jak krzyż, postawiony między dwoma płaczącemi wierzbami na kawałku murawy, wśród żyta lub owsa, ręką chłopskiego fundatora — wiara tak silna, że na jej wezwanie spokojny, pracy nad rolą oddany chłop, pójdzie, zawiesiwszy sobie szkaplerz na piersiach, w najkrwawszą zawieruchę...

Jest to wiara, wierząca, że w przeddzień sądu spłynie na płomienistym wozie wielki prorok Eljasz, aby raz jeszcze opowiedzieć słowo Boże i ludzi do pokuty przywołać; że staną przeciw niemu dwaj fałszywi prorocy, wysłańcy »Ancykrysta«, który ma się narodzić z żydówki, że krew się poleje po całym świecie i że, nim zagrzmi trąba »Archanioła«, na świecie tym nikogo nie będzie już z żyjących, że umarli pośpieszą na dolinę Józefata i tam, przemienieni w białe owieczki i w kozły czarne, rozstąpią się za wolą najwyższego sędziego, że jedne z nich staną na prawicy, że powstanie wielki jęk po jednej, a wielka radość i wesele po drugiej stronie...

Ustęp ten świadczy nie o wierze religijnej, tylko o głębokiem uczuciowem przywiązaniu do wspomnień dzieciństwa duszy głęboko czującej i poetyckiej, spragnionej rzeczy irracjonalnych — cudownych. Z trafnym zmysłem psychologicznym podkreśla sam poeta pierwiastki zmysłowe w tej wierze, cześć dla obrzędu i symbolu jako takiego.
Te uczucia wpłynąć mogły na całe życie uczuciowe poety, rozbudzić je w pewnym kierunku, oddziałać na kształtowanie się jego symboliki poetyckiej, nie one jednak świadczą o istotnie religijnym charakterze przeżyć, lecz, jak zaznaczyłem, widzenie świata pod kątem wartości najwyższych, troska o istnienie i znaczenie tych wartości w życiu, i bezpośredni, ożywiający wciąż ducha poety, uczuciowy do nich stosunek.
Jednem z najgłębiej zastanawiających zjawisk w twórczości poety, zarazem najcharakterystyczniejszych, są walki wewnętrzne. Można powiedzieć bez przesady, że całe życie poety składa się z ich pasma. Niewątpliwie poezje te odźwierciadlają i tak błogie chwile łaski i ukojenia, jakie dostępne są tylko mistykom. Lecz są to znikome chwile. Najistotniejsza prawda zawarta jest w tem wyznaniu, brzmiącem jak z dna serca dobyta skarga:

Tak! Nie zaznała ma dusza i nie wie,
Co znaczy spokój. Cisza przenajświętsza
Drzemiąca w mroków świątynnych zalewie
Była jej obcą! Precz od swego wnętrza
Mknęła, jak z gniazda na bezlistnem drzewie
Ucieka ptactwo..
(Ciche, samotne rzędy wierzb)

Te zmagania się wewnętrzne są dla Kasprowicza czemś tak znamiennem, że gdybyśmy mogli zrozumieć całkowicie ich istotę, posiedlibyśmy rozumieniem duszę tego poety. W wirze ich zbiegają się wszystkie fale uczuć tej tak złożonej, zbudowanej z kontrastów natury. Właśnie to, że powodem wszystkich rozterek jest zawsze największy wróg wewnętrzny, wątpienie, świadczy o potrzebie wiary w tej duszy. Niemożność życia bez niej, nieustanne jej zdobywanie w walce ze zwątpieniem, walka o pewność, o niezniszczalność świętości i dobra w życiu — tak określiłbym istotę życia duchowego Kasprowicza.
W przeciwieństwach, stanowiących rękojmię pełni jego natury, dopatruję się drugiego czynnika walk wewnętrznych. Żywiołowość pierwotnej niemal bujności, zachłanność życia, zmysłowość, pragnienie nieokiełzanej swobody, trzeźwość, zmysł rzeczywistości i zarazem głębokie nieprzeparte tęsknoty metafizyczne, odrywające go od ziemi, napełniające pragnieniem ofiarnej męki, wyzwalającej ducha z uwięzi cielesnej — oto antynomje zasadnicze. Ale rozterkę zwiększa częstokroć to, że w walce tych pierwiastków bierze udział sam sędzia, gdyż tym jest etyka Kasprowicza, — etyka pragnąca znaleźć harmonję w pełni życia, a mająca za podstawę... dwoistość własnej natury. W tej dwoistości widzę też źródło humoru. Ten, choć rzadziej się przejawia w jego sztuce, wydaje mi się nie mniej istotnym, niż stany religijne. Pozwalam sobie nawet wyrazić mniemanie, że dalszy rozwój twórczości Kasprowicza wyobrażam sobie jako idący po linji humoru Marchołta. Kto wżył się w stan humoru, ten odczuje, że dwoistość natury[1] jest czynnikiem dlań sprzyjającym. Miłość, zrośnięcie się uczuciowe z rzeczywistością, ostre widzenie konkretności i trzeźwe zmierzenie przepaści, jaka ją dzieli od ideału, ale jednocześnie wzniosłe, niemal religijne spojrzenie na nią sub specie aeternitatis — warunkują dopiero nastrój humoru. Zdolni są więc stan ten przeżywać ci, co jednako wyostrzone mają poczucie obu światów i jego wartości — ziemi i ducha. Głęboki humor dany bywa tylko ludziom wzniosłego ducha, wielkiego serca i... wielkiego doświadczenia.

Wielkie znaczenie dla rozwoju Kasprowicza miały te zmagania wewnętrzne. Czy były one też skutkiem wciąż następujących zmian, znaczących etapy rozwoju, czy były przyczyną, jak ferment ciągły, warunkujący rozwój nieznający spoczynku, — któż rozstrzygnie? Były zapewne jednem i drugiem. W każdym razie one stanowią integralną cząstkę tej wielkiej, olbrzymiej, imponującej pracy ducha, którą — istoty jej nie umiejąc zanalizować — nazywamy tem bezradnem wobec ścisłości, a tak pełnem mocy i triumfu słowem: — twórczość.
Walki wewnętrzne świadczą, że w każdem poczynaniu obecny był poeta całym duchem, że każde wzruszenie potężniejsze budziło czujność całej jego natury, i dlatego w dziele mieści się indywidualność poety, nie parę jej cech jakichś.
Kasprowicz, to jedno z tych imion, które budzi w nas poczucie całej głębi aforyzmu Goethego, nazywającego indywidualność najwyższem dobrem ludzkości. Tylko że wobec bogactwa konkretnej treści, jej barwy uczuciowej, i słowo indywidualność wydaje się mdłym ogólnikiem.
Poprzez społecznikostwo utworów młodzieńczych przebija się natura etyczna i prometejska poety; poprzez panteistyczne splatanie się uczuciowe z przyrodą przebija się uczuciowość religijna; poprzez patetyczną symbolikę hymnów — wszystkie te pierwiastki; ale dziś cała ta droga wydaje się szukaniem swego wyrazu w tytanicznych zapasach. Wyrażaniem się to zdaje poprzez hasła, poprzez wiary i style, którym własne piętno narzuca. I tragicznem nieporozumieniem wydaje się sława poety, gdy bowiem indywidualność poety w całej jasności bezpośredniego wyrazu poczynała się ukazywać w dziele O bohaterskim koniu i walącym się domu, w poezjach ze zbiorku Ballada o słoneczniku — zmniejszoną darzono je poczytnością. A może od tych czasów dopiero poczyna się to, co jest w tej poezji największem: zarysowuje się najostrzejszym konturem indywidualność poety. Historycy literatury pewnego typu i pewnych nieuświadomionych założeń filozoficznych, cytując frazes: »młodość jest rzeźbiarką«, najwięcej mozołu poświęcają badaniom utworów z epoki młodości pisarzy. W stosunku do Kasprowicza metoda ta byłaby więcej niż zawodną. Formułki haseł, realizm utworów młodzieńczych, przysłaniają raczej tę indywidualność, a w pewnym stopniu ohamowują uświadomienie własnej istoty samemu poecie. Rozwój Kasprowicza przez długi okres czasu jest wyzwalaniem się nadludzkim wysiłkiem z czegoś. Jest instynktownem docieraniem do czegoś, w walce i szamotaniu, w żywiołowych porywach i głębokiem wewnętrznem skupieniu naprzemian. Może więc pasmo walk, o których mówiłem, obejmuje jedna wielka walka: Wrą i zmagają się z dna duszy dobywające się bezimienne żywioły tęsknot — twórczość jest wysiłkiem zmierzającym do uświadomienia istoty własnego ducha, zyskania gruntu niezwruszonej prawdy. W twórczości poetyckiej przedstawia się to często tak, że poeta przez ujmowanie zjawisk zewnętrznych, które we wzruszeniu wyzwalają żywioły ducha, dociera wówczas, niby przez medium, do bezimiennych treści i źródeł tych wzruszeń. Później coraz wyraźniej zjawiska wywołujące wzruszenia stają się tylko symbolicznemi środkami wyrazu własnej, uświadomionej jasno treści. Wtedy to zarysowują się ostro kontury struktury moralnej, wyzwolonej z dna duszy, wydobytej z chaosu rozterek, niewzruszonej; poeta osiąga tę jasność widzenia rzeczy, osiąga spokój i »przestaje się wadzić z Bogiem«. Nietylko więc cały szereg faz naszych prądów kulturalnych, stylów, możemy przejrzeć w etapach rozwoju Kasprowicza — to są poniekąd rzeczy zewnętrzne. Twórczość ta, będąc procesem zmagań, dopracowywania się do samowiedzy, do przejrzenia moralnej treści życia — ukazuje nam szereg etapów rozwoju, w zasadniczych swych linjach ogólnoludzkich, powszechnych, i zmusza nas do brania udziału w tej walce. Głęboką słuszność ma Wasilewski, gdy twierdzi: »Nigdy miłośnikowi poezji polskiej nie dane było brać większego współudziału w pracy duchowej poety, jak przy czytaniu Kasprowicza«[2].
To też kryterja ekskluzywnie estetyczne, miary zwolenników sztuki dla sztuki, rzadko okazują się tak w całej śmiesznej swej ciasnocie, jak w zastosowaniu do poezyj Kasprowicza.
Miarę siły i energji ducha poety stanowi to, że wysiłek moralny, wewnętrzna praca ducha, nietylko nie pochłonęły go całkowicie, lecz stwarzały zaczyn ekspanzji. Twarde warunki życia, miast osłabić, stały się bodźcem szerokiej działalności, wszechstronności i rozległości prac. Dorobek jego wyróżnia się pod tym względem. Jeśli zdumiewamy się pracowitością Boya, który od szeregu lat wyłącznie się swym przekładom poświęca, cóż mamy rzec o Kasprowiczu, który poza obfitą oryginalną twórczością obdarzył nas ogromną ilością przekładów dzieł różnych epok, języków i stylów, poświęcając pozatem czas, ongiś, przez szereg lat, dziennikarstwu, a następnie działalności profesorskiej. Ocena tej działalności nie do mnie należy, o wielu przekładach słyszeliśmy najwyższe pochwały z ust znawców. Jeśli nawet wartość ich jest nierówna, świadczą one wybitnie o szerokiej skali środków artystycznych poety.
Powtarzano mi kiedyś, gdy była mowa o artyzmie Kasprowicza, uwagę wybitnego pisarza. Miał on powiedzieć: »Kasprowicz woli zawsze powiedzieć: człek, zamiast: człowiek«. Mniejsza o to, plotka to, czy prawda, że takie zdanie paść miało. Jest to niewątpliwie jedno z najlapidarniejszych określeń, jest ono niewątpliwie trafnem odkryciem. Odkrycie jest zawsze przypadkiem, — rzecz w tem, by wiedzieć, co ten przypadek znaczy. Tak jest! Kasprowicz woli powiedzieć: człek. Kasprowicz pisze: »głaźny«, »organny«, »świątynny«, »rycerny« i »hutny«, »ta–ci« (zamiast taka jest). Wyczuwam w tem tę samą w istocie swej intencję artystyczną, jaka żyje zaklęta w architekturze romańskiej. Są to słowa, jak bryły, zwarte, ciężkie, w swoisty sposób jędrne i monumentalne. W nich żyje ta przysadzista, zwarta w sobie tężyzna Kasprowicza. Głaz jest to rzecz wielce szanowna, i budowla z głazów może być najlepszym, niekiedy jedynym bezpośrednim, odpowiednim wyrazem. A zwłaszcza u poety, który śpiewał w Pieśni o Waligórze:

Gore serce na świętym obrazie,
A zaś moje jak kowane w głazie.

Skala artyzmu Kasprowicza mierzy się od tych słów mocnych jak głazy, aż do najsubtelniejszej muzycznej rytmiki, oddającej ekstatyczne uniesienia ducha. Od gigantycznych wizyj, przejmujących grozą, do cichych, wijących się w długich okresach rozpamiętywań liryki refleksyjnej. W tej skali wyraża się pieśń jego duszy, jest bowiem w Kasprowiczu i »nieustępliwy instynkt prostego, biologicznego trwania«, jak się wyraził Ortwin, i nieukojona tęsknota metafizyczna, przemieniająca życie w jakąś mistyczną wędrówkę ku treści moralnej bytu. Dlatego poezja Kasprowicza jest przejawem najtęższych, najświeższych instynktów i najgłębszej świadomości moralnej we współczesnej naszej literaturze.





Przypisy

  1. Dwoistość taką podkreśla n. p. Mereżkowski w swej charakterystyce Gogola.
  2. Zygmunt Wasilewski: Jan Kasprowicz. Zarys wizerunku, str. 364.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Kołaczkowski.