Talizman i dwaj Wędrowcy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Talizman i dwaj Wędrowcy
Pochodzenie Bajki
Księga dziesiąta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga dziesiąta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga dziesiąta jako ePub Pobierz Cała Księga dziesiąta jako PDF Pobierz Cała Księga dziesiąta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 672.png


BAJKA  XIV.
TALIZMAN I DWAJ WĘDROWCY.

Droga do sławy po różach nie wiedzie.

Dwaj wędrowcy, w wielkiej biedzie,
Szukając szczęścia w nieznanej krainie,
Szli przez pustynię.
Alić, nad brzegiem potoku,
Zjawia się nagle ich oku
Słup, na nim napis wyryty:

«Wędrowcze, jeśli pragniesz niezłomnie i szczerze
«Ujrzeć to, za czem błędni gonili rycerze,
«Posiąść dostatki i wielkie zaszczyty,
«Silnem ramieniem przepłyń bystre fale;
«Po drugiej stronie, na skale,
«Zobaczysz słonia z kamienia:
«Weź go na barki i nieś bez wytchnienia
«Na stromą górę, której szczyt wysoki
«Dumnie sterczy nad obłoki.»
Jeden wędrowiec czyta, kręci głową,
Pilnie waży każde słowo,
I tak powiada:
«To płochy żart, albo zdrada;
Potok się zdaje ciężki do przebycia:
Szkoda sił, szkoda i życia!
A jeżeli (dajmy na to),
Bez szwanku go przepłyniemy,
Cóż będzie naszą zapłatą?
Słoń kamienny, głuchy, niemy!
Gdzież siłacz, co go uniesie?
Chyba ty, o Herkulesie!
— Ja popłynę, rzekł drugi. — Ha, szczęśliwej drogi!
Chcesz skręcić kark, złamać nogi,
Wolna wola; co do mnie, bez ogródki powiem,
Nie chcę się rozstać z życiem lub ze zdrowiem
Dla jakiejś głupiej przygody.»
To rzekłszy, nad potokiem wstrzymał swoje kroki.
Towarzysz bez wahania skoczył w nurt głęboki,

Przepłynął spienione wody,
Zobaczył słonia: resztę sił wytęża,
Niesie go z trudem na szczyt stromej skały,
I spostrzega gród wspaniały.
Wtem słoń głos wydał: ze szczękiem oręża,
Zbrojnych gromada
Z miasta wypada
I bieży na Wędrowca. Lecz ten, bez obawy,
Sposobi się na bój krwawy,
I śmierć, godną bohatera,
Zamiast ucieczki wybiera.
Nowy dziw: rycerskie roty,
A za niemi naród cały,
Królem swym go obwołały,
W nagrodę męztwa i cnoty.
Nie dał się długo prosić, bo był tego zdania,
Że kto słonia niósł, zniesie ciężar panowania.

Do wielkich czynów niewiele pomaga
Zbytnia przezorność i zimna rozwaga.
Zapał, nie mędrkowanie, odnosi zwycięztwo,
Bo Fortuna jest ślepą, i ślepem jest męztwo.






TALIZMAN I DWAJ WĘDROWCY.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.