Szkolni koledzy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bolesław Prus
Tytuł Szkolni koledzy
Pochodzenie Pisma Bolesława Prusa
tom I To i owo
Data wydania 1935
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
SZKOLNI KOLEDZY.

PAN I. (zbliżając się szybko do pana II.). No!... czy poznajesz mnie?...
PAN II. (pilnie przypatrując się panu I). A a a!... (padają sobie w objęcia). Tarabanowicz!... w pieklebym cię poznał...
PAN I. Widzisz, żeś mnie nie poznał... ja mam lepszą pamięć! Wszakże jesteś Bębnowski?...
PAN II. (zdziwiony). Nieee!... to musi być jakaś omyłka...
PAN I. (zmieszany). A to zabawne qui pro quo!... (kłaniają się i rozchodzą).
PAN II. (wraca się bardzo ożywiony). Stój! stój!... Toś ty nie Tarabanowicz, ale Wypsztykiewicz!...
PAN I. (wraca się zachwycony). Bodajże cię!... Wiem, już wiem... Tyś nie Bębnowski, ale Psztykalski!... (padają sobie w objęcia).
PAN II. (rozpromieniony). Widzisz, mój drogi, co się to z nami porobiło?... No!... ale jakże tam w Hrubieszowie?...
PAN I. (zakłopotany). Kiedy... bo... ja nie znam zupełnie Hrubieszowa.
PAN II. (przerażony). Jakto nie?... przecież myśmy tam obaj chodzili do szkół?
PAN I. (zasmucony). Nie!... to nie ze mną!... widocznie pomyliliśmy się znowu... Najmocniej przepraszam... najmocniej!... (obaj panowie zabierają się do odwrotu).
PAN II. (wraca z pośpiechem). Ależ zmiłuj się!... Wypsztykiewicz z Pińczowa!... Przecież byliśmy razem, ja wprawdzie tylko pół roku... Zresztą pamiętam cię doskonale, choćby dlatego, żeś szkoły odpieczętował... za te tam głupie makagigi...
PAN I. (przypominając sobie). Psztykalski?... pół roku?... Aha!... pamiętam, pamiętam!... Wszakże to ciebie w pierwszej klasie zaraz po Bożem Narodzeniu wypę...?
PAN II. (szybko). Tak, tak!... uwolniłem się zaraz po Bożem Narodzeniu z powodu...
PAN I. (rozrzewniony). To, to, to!... z powodu owych głupich trzech rubli... (padają sobie w objęcia).



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Głowacki.