Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/356

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przerzuty mistyfikatorskie na „tamten świat“ są takim samym kłamstwem i opętywaniem jak zbrodnicze hasła zbrojnowojennych szaleńców...
A jeśli chcesz prócz akcesu, deklaracji i entuzjazmu jeszcze coś ku tej fundacji nowego domu dorzucić — mędrcze i myślicielu? nie, po prostu: prawy człowieku! — dorzuć jedną bryłę czerwonego złota — : irracjonalny (choć cóź to słowo juz znaczy!) pierwiastek wzwyżenia etycznego: miłość i ufność czło> wieka do człowieka. To wszystko. Ufność i miłość poza wszelkimi granicami, poza niedorzecznym hałasem ojczyźnianych fanfar, rządna ufność wszystkich!, radosna miłość dla wszystkich. — Marniały te słowa przez tysiąclecia w skarbonach i skarbcach kruchcianych, w sferach bezlitosnych bankóww szyfrach sztabowych międzynarodowej rzeźni ludzkiej. Aż stały się nieprawdą, głupstwem i jadem. Lecz dziś jest właśnie na ich odśniedzenie, oczyszczenie i odrodzenie pora właściwa; wyrwą je z dna głębokich szybów, gdzie strąciło je szydzące zło ludzkie — spracowane i tą pracą uświęcone ręce proletariatu chłopskiego i robotniczego, wyrwą je z szalbierczych omotań dyplomacji i polityk mózgi poetów i pisarzy — i wypisane będą pierwej czy później na czerwonych sztandarach zwycięskiego frontu ludowego, równouprawnione z wszystkimi szczytnymi hasłami geniuszu rewolucji...
I nie twoje, zła przeszłości i dogorywająca teraźniej szóści, rączki bielutkie od intratnych błogosławieństw i tłuściutkie od łakomej konsumpcji cudzej pracy, i nie twoje czerwone od krwi ludzkiej i odblasku pożóg bitewnych — mają do słów tych