Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/355

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


szyna boża... Nie? — więc zdyscyplinuj się bracie; wybierz, zważ, zdecyduj!...
Zapewne nie wszystkie (na razie!) interesa mas zostaną porówno zagwarantowane; luki będą i niedociągnięcia będą; jakże to, chcesz jedną generacją poprawić błędy stu generacji? — krzyczysz: terror i dyktatura proletariatu! Twarde kierownictwo ideowe!... lecz cóż to wszystko znaczy wobec upojnego, odurzającego piękna nowego, prawego, jasnego życia wschodzącego dnia? — życia, w którym panować będzie myśl o dobru pospólnym, nie pieniądz, wiedza, nie pięść; praca, nie wyzysk; pokój, nie wojna!..
I w czym tu błądzenie ogólne? — w niecierpliwości, w mierzeniu tysiącleci naszym beznadziejnie krótkim życiem...
I fundamentalna zasada: godność człowieka! — idzie o pełne wyrównanie, o zadeptanie zarzewia wojen, o likwidację kast kapłańskich i wojskowych — owych groźnych, antyczłowieczych koncepcji; i o wiele innych jeszcze spraw idzie: o zniwelowanie nędzy i strachu, o zdrowie i uśmiech dzieci, o wytępienie szalbierczych wmówień rasowych, ojczyźnianych, narodowościowych, państwowych — niech skończy się permanentne pogotowie graniczne! — idzie dalej o entuzjazm wspólnej pracy, o rozkwit niekrępowany wszystkich sztuk, o własne, przynależne jej prawa kobiety, o chleb i kwiaty dla wszystkich, o radość bytu na tym jedynym, dostępnym nam świecie, na którym się wszystko złe i dobre rozgrywa. I jest w mocy człowieka zmniejszać sumę zła i zwiększać sumę dobra...