Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/296

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


fabrykanci widowisk. Intrygi, plotki, protekcje, poniżenia, podstawiania nóg, wyrywania z pod siedzącego krzesła — wszystko poniżej godności ludzkiej — parter ambicji? nie, nie suteryny nawet — podziemia średniowieczne. Trzymanie w szachu, wygrywanie jednych drugimi. A cały w tym świat kobiecy? — taksowania brutalne, wyścig nóg, piersi i tyłków! — Cóż za kłębowisko intryg, prostytucji i pieniędzy. To trwa tygodniami — ten zapalny stan podniecenia, biała gorączka; deliryczne noce, dni wy stanę przed drzwiami: dyrekcja! — A gdy trafi na taki kapralski typ jak oto w naszym wypadku? Asenterunek; ordynarność; gesty fürerowskie; histeria. —
Konkluzja:
— stąd też aktorzy w przewadze są elementem rewolucyjnym —
— jedyna pociecha —
Skręcili w boczną, szeroką ulicę, pełną olbrzymich okien wystawowych.
— nie wiem doprawdy co robić — mógłbym się zaangażować w Krakowie — albo tu; lecz tu? — nie chcę — jeszcze taki drugi sezon w głupkowatym repertuarze — Kara Mustafa, psiakrew — nasz stary to kutas marynowany —
— nie przeczę, Julek, lecz to obrazowe wyrażenie nie wyczerpuje, moim skromnym zdaniem, zagadnienia; jest to charakterystyka i zbyt powierzchowna i zbyt folklorystyczna —
— a pan niby jak? — rococo, Wersal —
— nie; — ja ile razy patrzę, a czynię to mimowoli i niedobrowolnie codziennie, na tego krępego ćwierć tenora operetkowego o twarzy i wzięciu petit--