Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/280

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przecie; — zamykać tam drzwi — — cicho! psiakrew, nie trzeszczeć zadkami —
Ucisza się; tylko z tym skrzypieniem; same krzesła po prostu; tu nikt nie poradzi; nawet reżyser.
— no, jazda! —
Szczęsny: (— to ten Lachowicz; elegancki brązowy garnitur —):
...piosenki świata zaczynają się od fałszywych akordów — a kończą się gwałtownym zerwaniem strun — stłuczeniem harfy...
Amelia: (— panna Medwecka, ładna, z wdziękiem — kuperek nieco zanadto reprezentacyjny, ale w powłóczystym stroju, sutszym, to się to zatraci; — teraz jest w kostiumiku obcisłym, jasnogranatowym, niebieski toczek na bakier —):
...smutny jesteś ...zdziwaczałeś... Szczęsny: (— odwraca się do niej — pilnie przypatruje się paznokciom lewej ręki —):
...nudzę się...
Amelia: (— z przekonaniem, doradczo —):
...szukaj zabaw...
Szczęsny: (— siąka; gestem mówi, że ma katar, wzrusza ramionami: co to taka gra, gdy się nie jest zdrowym; chrząka: o, chrypka; z determinacją: a jak sobie chcecie, ja nie odpowiadam za nic —):
...o!... nie potrzeba daleko szukać... Ojciec mój sprowadził mi dziesięciu arlekinów rewolucyjnych...
Inspicjent schodzi na palcach mostkiem przerzuconym od sceny ku loży prosceniowej — deski trzeszczą jakby je kto tasakiem łupał —
— pssst —
Szczęsny zrezygnowany przerywa, wzrusza ra-