Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/253

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Takasama jest ta miłość, jak ta, którą kochałam kiedyś Adasia i może Romka —
Jest to jakby tasama miłość — tylko zogniskowana na innej — dziś dla mnie najdroższej w świecie głowie —
Kocham Cię! An! Kocham! — Ani mi powiedzieć nie wolno tego, ani tobie wiedzieć!
Lecz ja nie proszę o nic; nie chcę nawet pamięci, nawet wdzięczności — nic — nic — —
To właśnie z mej strony jest miłość ta aktem wdzięczności za to wszystko, co wzięłam, coś mi dał w wielkiej hojności! — —
Tyś wrócił mnie życiu!
Tyś to, Jedyny — Poeto — sprawił, że ja chcę jeszcze żyć — i chcę też jakimś ziemskim kwiatuszkiem przyczynić się do dobra wszechświata — — A trzeba mi się spieszyć, nie tracić czasu i hodować ów kwiatuszek, bo może już niedługo przyjdzie mi go złożyć u stóp Chrystusa Frasobliwego. — —
Kończysz się dzienniczku — i ja pisać kończę; pisałam cię w blasku słońca i w cieniu Jego domu.
M.
P. S. (— na okładce —)

3-cia w nocy
Gdy (jeśli, jeśli — o Boże!!) Go znów zobaczę (kiedy?!) może stracę mowę na zawsze — — czy przemówię jeszcze kiedykolwiek — ? —

świt
Urodziłam się na to, aby Go kochać.
— — — — — —