Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— czekaj Maryś tam u chrustu, tam u chrustu —
— przywiozę ci coś z odpustu, coś z odpustu —
Ester nastawia lewe ucho; na prawe gorzej słyszy.
— instynkt zwycięży; instynkt samozachowawczy; to co jest nie do zniesienia — zrzuca się w pewnym momencie z bark. Kropka. Pierwszy etap walki to o to, aby było znośnie; lecz nawet w tak minimalnym programie nie wierzę w jakąkolwiek możność zmian, reform, popraw — bez zasadniczej zmiany systemu; bez kategorycznej zmiany ustroju nic się zrobić nie da —
Przycichli na chwilę.
Zniechęcony i sflaczały nagle — kończy:
— bez sensu plotę jak przed zgromadzeniem cenzorów — ciągłymi omówieniami — szyfrem lękającej się o posady „inteligencji“ — poco tak? — lecz gdy pytacie, to wiecie o co pytacie — wyrozumcież odpowiedź —
Jeszcze chroboce po kątach przyspieszony, zgoniony refren: „coś z odpustu, coś z odpustu — a co? — bumcyk, bumcyk, bumtralala, bumtralala, bum —
Eilper jakby wstydliwie zarumieniony częstuje znów papierosami; ksanti; bonton; — leży tego jeszcze spory rząd, płot gęsty w dużej, gładkiej papierosnicy; srebrna; podszewka matowo-złota. Eilper! kochany Eilper! — zawsze wytworny — ubranie, ruchy, przedmioty.
Brzęk.
Zapach wina i tytoniu.
Mglisto w pokoju. Mgły nad winnicami.