Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Maas:
— w Paryżu nażłopałem się wińska — tanie i dobre —
Eilper:
— szczęśliwe narody, które mają wino — kultura ludzka idzie szlakami winnic —
Cyprjan:
— i poezja —
A że właśnie naszły go wspominki, wiej znów z tej samej — jeśli nie beczki — to w każdym razie z piwnicy tej samej —:
— jakże wdzięczną pamięcią wyławiam z najwcześniejszego dzieciństwa mądrą radę ojca mego; to był, wiecie, mędrzec:
— wer nicht liebt Wein, Weib und Gesang
der bleibt ein Naar sein lebenslang —
pięć lat miałem wtedy, zapamiętałem — a mówił to owego sierpniowego popołudnia w altanie zasianej słońcem jak złotą pszenicą ojciec patrząc w oczy mej matki, kobiety pięknej i młodej — ojciec był znacznie starszy; na kamiennym stole stała opleciona flaszka i dwa kieliszki ze złotym winem — prosit! rzekł podnosząc kieliszek i zaśpiewał rozległym, miękkim basem:

— dziewczę z buzią jak malina
twoje oczy gwiazdki dwie —
ty pleszczotko moja miła
owładnęłaś myśli me —


...matce upadła chusteczka, schyliła się po nią, a mnie się zdawało, że ona chce zbierać tę złotą pszenicę krążków słonecznych —