Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— jestem — odpowiada Cyprjan, rad tym sympatycznym gościom, najazdowi życzliwemu.
— ale tamten drugi —
— Nering Tadeuszek — ? —
— no —
— wyszedł, razem z tym inżynierem wyszli, ten to już żadną miarą usiedzieć nie może —
— co tam usiedzieć! — leżeć powinien —
— on ma drugą żonę, czy on się dawno ożenił — ? —
— pieski jego żywot — jemu trudno się będzie wylizać —
I znów w czambuł chwalą, zawodowo, że on, Cyprjan, taki pacjent fajnacki! — leczeniu szedł na rękę, jak rzadko — no to i nagroda dla obu stron — zdrów! —
— i popić będzie można —
— zaś ta, zaś ta —
Ester:
— tempora mutantur — nunc est bibendum —
Eilper (trochę strachopudowo i przyjaźnie):
— no, już ja będę uważał, żeby nie za dużo — niech pan wpierw zażyje sporą dawkę alukolu — i dopiero za pół godziny —
Oborski:
— pfu, miłość i picie nie lubią czekania —
— cóż robić — trzeba —
— bardzo to źle —
Tak też gadają przez te pół godziny — według określenia doktora Oborskiego de dupis marinis et quibusdam aliis; kamraty i honorowi — gdzieżby tam tacy dobrzy chłopcy sami wińsko żłopali.