Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z chronicznymi komplikacjami. Wewnętrzna obronność i nic jak obronność — oto katorżna robota, która może złamać najsilniejszy organizm; z druzgocących dysproporcji jedno tylko wyjście: zginąć, i to drugie: ucięci — Elementarna brutalność wandeizmu — z tym trzeba się liczyć!
Depresja Cypriana sięgała tysiąc kilometrów głąb.
Pani Ho uciekła po dwu latach; rzekła: fosgen“. Cyprjan został; wytrzymał cztery lata i siedem miesięcy.

W tej chwili szpitalnych rozważań — myśl cyprjanowa unika widm tych lat, odżegnuje upiory — a kysz! — tak ucieka się myślą od wspomnień okresów ciężkich chorób, klęsk i nieszczęść; tak omija się zasieki koncentracyjnego obozu — czymże innym jest Wandeja polska? — omija prędko, biegiem, ucieczką — może, może kiedyś później — — może — — ale teraz jeszcze nie, jeszcze nie — — Wyprasza Cyprjan audiencję u zapomnienia, edyktu dla myśli tolerancyjnego! — Cała okolica tych wspomnień jeszcze jest niezagojoną raną, dotknięcie jej boli i rozpręża ostatek przytomnych sił; — — gdy wbrew woli napatoczy się, jak oto teraz, wspomnienie tych piekielnych lat, gdy się zupiorzy z zapomnienia, tak upragnionego, jakaś postać, jakaś twarz, jakiś gest, jakaś sytuacja — myśli ratownicze jak fagocyty biegną z pomocą, odpracowują napaść sprawnie i metodycznie — zacierają, zasłaniają innym, chętniejszym obrazem — — byle nie teraz! nie teraz! — zbyt to świeże, paskudne, poniżające —