Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przez książki płynie strugą, przez teatr strumienicm, wodospadem; ta sława mianowicie.
Wobec tak wezbranej stawał się poeta nieporadny i nieufny; „przez rękawiczki biorę pieniądz ten“!
Rozgłos i zapał do jego pisarstwa scenicznego dął — to już było widoczne, jasne jak na dłoni — od wielkiej, sławnej, wspaniałej artystyki.
Zaczęło się od korespondencji poprzez wszystkie listowe etapy: zawodowe, literackie, wzruszeniowe, bliższe, osobiste, pełne aluzji wreszcie.
Narastanie miłosnych przeczuć! — cóż piękniejszego może nas w życiu spotkać? — chyba to jedno: miłość sama.

Spotkały się przeczucia, miłość i tych dwoje pod koniec maja tego sławnego roku. Na tydzień przed premierą jego pierwszej sztuki — więc jak się to mówić zwykło: prapremierą.
Reżyserowała ona; ona też grała rolę główną!— ona — ona — ona —
O tak zwanej „kuchni“ teatru nie miał Cyprjan zielonego pojęcia; samo wyrażenie „kuchnia teatralna“ poznał co dopiero; „za kulisami“ znaczyło dlań to samo co mniej więcej „w dżungli“; to i tamto nieznane, egzotyczne, przerażające; więc pociągające, hipnotyzujące.
Przy tym ten klujący się dźwięk erotyczny!
I: pierwszy raz słowo własne — ze sceny — w masy — przez kilka godzin — przez wiele wieczorów!
Słowo i akcja!