Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przez cały czas rozmowy myślał: Maura; — i rozważał: czy to źle? — jeśli ku temu właśnie celowi zmierza wszystko? — i czy cośkolwiek ważnego może się stać bez pierwiastka seksualnego? — jakaśkolwiek przemiana? przerodzenie? palingeneza w tym krótkim i jedynym żywocie człowieczym — ? — Cała gra dziejów idzie po linii afirmacji i negacji płciowości, pomiędzy orgazmem a ascezą rozpięta jest tkanina historii; — jakąż ohydą dławi mnie — wzdrygnął się — zaprzepaszczanie tej wzniosłej motorowości w głupiej rozpuście i nędznym, tępym rozkosznictwie nic nie ważacych obłapek; marnotrawstwo sił zapędowych, głupie i odrażające! — — — — — —
— Maura —
— nie znam jej przecież, nic o niej nie wiem — tak samo nie znam przyszłości; Maura to przyszłość! — to rytm mojej marsylianki — rytm, którym wkraczam w jutrzejszy dzień —: w najszczytniejsze złudzenie: w sens bytu — — — — — — — — — — —
A przedtem — ? —
— przedtem jeszcze Mila —
— Mila —
— tu czai się niezawodna krzywda! największa więc depresja — samo słowo niedozniesienia; najgorsze słowo, i sens jego potworny! —
— czyż wiem? czyż napewno wiem, że to są już przezwyciężone sprawy? — i skądże by ta pewność — ? — i co znaczy „przezwyciężone sprawy“ ? — że: wyspa odkryta?, że: „idziemy dalej“? — dlaczego nie razem?, dlaczego nigdy razem? — nowe pobudliwości? — nowy klimat przywołuje nowe pobudliwości; nowe pobudliwości są zapowiedzią