Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/088

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


struna; ręce trzymała na piersiach — nie chciała ich odsłonić, wogóle koszulę zesunęła jaknajniżej się dało; nagość ją nie pociągała, drażniła raczej. Dość osobliwa pozycja dogadzała jej widać: kobiecość swą miała wysoko i nieco skośno (te wargi jej!); przylegała do niego ciasno i zwarcie. Ponieważ Cyprjan był zmęczony, pieszczota trwała bardzo długo; kilka też razy zachodziły jej oczy mgłą; w tych momentach podrzucała się bardzo szybko, nierytmicznie z wyraźną dbałością tylko o siebie. Trzeba było dobrze uważać, żeby nie wypaść z siodła.
Leżąc pod nim zasnęła.
Zsunął się cicho, odział i na palcach wyszedł z pokoju. Długo musiał czekać w ponurej sieni na stróża; więc było już po dziewiątej? jedynasta już chyba — — dwadzieścia cztery godziny temu — — pełzała noc, olbrzymi ślimak czarny lśniący — — obrzydliwość! — — raz jeszcze zadzwonił raptownie — w głębi podwórzy rozległo się terkotliwe dzwonienie — poczym skrzyp drzwi, człapliwe stąpania; nareszcie! —
Na ulicy — na zbiegu dojrzał Dorę.
Szła podzwaniając obcasami sprężyście o flizy kamienne. Jakby wszystkie przygody miłosne tych dwudziestu kilku godzin były tylko pożądliwością myśli i snu, podnieceniem, pragnieniem; jakby nie było kobiet innych na świecie — tylko ta jedna, którą się chce, którą się musi mieć! — poczuł nagłą szaloną żądzę, natychmniastową, niecierpliwą erekcję — — Dora! — nie widział jej nawet całej — tylko te duże trzęsące się pod koszulą piersi, tylko