Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wtedy ciała zabijanych okrutnie zwierząt. Nie znano jak obecnie milionów odmian owoców i kwiatów, jakie nas otaczają. Nie umiano kierować prądów życiowych w ciele ludzkim, ani budować życia fizycznego i psychicznego. Zdane były losy człowieka na przypadek, głupotę i złą wolę innych ludzi. Wtedy istniało słowo zachwycające ludzi i odurzające, dziś nieznane, zwało się szczęściem, przeciwstawne nieszczęściu, biedzie, cierpieniu, które dziś też są dla nas niezrozumiałe, bo już dawno wyszły z użycia. Nasze zwierzęta są o wiele w lepszym położeniu życiowym i zadowoleniu, jak ówcześni ludzie, którzy niewolili zwierzęta, zamęczając je i wyzyskując. Patrzcie jak zwierzęta wtedy wyglądały. Widzicie to niezdarne na czterech kołach pudło, do którego przywiązany rzemieniami koń. Musiał ciągnąć pod razami bata, niedokarmiony, chory aż upadał i zdychał zamęczony —
— to niemożliwe, by ludzie byli tak niemądrzy. Przecież dziś mamy tyle zwierząt i tak o nie dbamy, o ich mieszkanie, ruch, wygląd, pożywienie i wcale ich nie zabijamy ani męczymy. Niektóre już mówią, umieją się ubierać i obchodzić z naszymi urządzeniami. I nam i im z nami dobrze —
— choć to nieprawdopodobne, jednak byli ludzie tak nierozsądni, oprócz wyjątków. Wtedy ludzie i zwierzęta w ich niewoli, chorowali. To był stan zupełnego zaniedbania życia. Dziś w wypadkach zaniedbania, możemy w małych rozmiarach to obserwować przez moment, dopóki nie ureguluje się prądów. Wtedy ludzie umierali często w dziecięcym wieku, nagle, z powodu wypadków a także masami wzajemnie siebie zabijając, lub ginąc od mi-