Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/076

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


krobów, albo wylewów rzek, z którymi nie umieli sobie radzić, podobnie jak z burzami w powietrzu i na morzu. Uzależniali te rzeczy od tak zwanego boga, któremu stawiali murowane domy, większe od swoich i ozdabiali wewnątrz zlotem. My dziś zajmujemy się sprawami planet i życiem na nich, więcej i skuteczniej, niż wówczas zajmowano się losem ludzi. Co więcej głoszono bezmyślnie, że ludzie zawsze zostaną równie dzicy jak wtedy. Spisywano wówczas jako najważniejsze wypadki, wymordowania wzajemne setek tysięcy ludzi, zwane wojnami; uważano że gnębienie oraz zakres i szerokość terenów gnębienia ludzi, stanowią fakty najważniejsze. Nazywali to historią, łącząc ją z zapisywaniem dat różnych okrucieństw i nazwisk ludzi, którzy je dokonywali. Największym okrutnikom i ciemiężcom stawiali z kamienia i brązu (epoka brązowa) pomniki, pomni ich okrucieństw. Ale już wówczas a nawet dawniej, zjawiali się wśród ludzi osobnicy szczególni, przeciwstawiający się głupocie i okrucieństwu ludzkiemu i tych ogół mordował ze szczególną zawziętością i nienawiścią. Takich zwano poetami lub prorokami. Dziś ten typ ludzki hodowany umiejętnie i czczony, spełnia swą piękną rolę posuwania sprawy światów. I dziś różnią się poeci od innych ludzi, lecz nie muszą znosić prześladowań. Widzą i słyszą rzeczy, innym niedostępne. Dawniej w dwudziestym jeszcze wieku, przypisywano te rzeczy religii i uważano, że powinny być w zaćmieniu i mroku. Dziś, gdy je znamy z praktyki dnia powszedniego^, me możemy się nadziwić, tej ignorancji, lekceważeniu, niechęci, wrogości, z jakimi nasi przodkowie odnosili