Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 2 (bez ilustracji).djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przy niej konstruowały się myśli myślom jej przeciwne, wrogie i kłótliwe; przysłuchując się jej zdaniom i wywodom, patrzał na jej denerwujący układ warg, uśmiechał się do nich, mrużył oczy pieszczotliwie, a wewnątrz w mózgu roiły się obelżywe sądy: jakaś ty głupia, jakaś ty bezdennie głupia, chyba najgłupsza na świecie! — Czasem sam coś mówił; rzadko; wstydził się każdego zwrotu śmielszego, dociekliwszego zdania; mówił pusto i głupio, bez jakiejkolwiek władzy, bez cienia wiary, że to do niej trafia, że rozumie, że to może jakiś wpływ na nią wywrzeć; była nieinteligentna, uparta, konserwatywna w drobiazgach; poza drobiazgami zaczynało się dla niej groźne i znienawidzone libertyństwo, sankiulotyzm, jakobinizm; dekabryści i bandyci to dla niej pojęcie jedno! — więc: to nie jest do wytrzymania!— Poezji nie cierpiała; dla poetów żywiła pełną pogardę; uznawała tylko tych, którzy byli z bronzu; nic wierzyła, żeby żyli żywi, — że i ci z bronzu musieli kiedyś żyć? — to tak dawno! Kto to wie jak to tam było! — Cyprjan nie czytał jej nigdy nic; tyle delikatności dla siebie miał! — Pisał teraz dużo; pełno w nim było obrazów — nadawał im kształt; pracował, uczciwie pracował. Stała się dlań Irka wspaniałą muzą; muzą kontrowersji i kontra dykcji. Była uosobieniem wszystkiego dlań niemożliwego i antypatycznego; działała przez konieczność zaprzeczenia i przeciwstawiania się; abominacja podniecona seksualizmem stawała się elementem twórczym. Wszystko czego nie znosił i nie cierpiał: miastowość, mieczczańskość, płycizna, wizyteczki, bywania, idejki na miarę modniarki — skupiało się w niej w sposób