Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/383

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


siąc, a jeśli nawet — to niesposób trzymać się go — bo tu brak, tam coś zawiodło, ówdzie niespodziany spłat; zapomniało się, a tu masz! — ten się upomina, tamtemu jeszcze z zeszłego miesiąca, ba — roku! — w takich warunkach — — gdy głowa pęka, żądać odemnie, żeby...
Gospodarstwo wiejskie, którym trzeba się jednak było zająć — obce jej i uchem jedynie znane — nużyło ją, niecierpliwiło, nie rozumiała go, serca doń nie miała; — dziwiło ją z początku, i później też, że ledwo się zorze, posieje, zbierze — znów orka i znów to samo — i tak wciąż — latami — bez końca — bez nadziei wytchnienia dla ziemi i człowieka...
Jej życiem, sensem jej życia, byłoby patrzenie na przesuwające się zjawiska i zdarzenia, bez brania w nich czynnego udziału. Fotoplastycyzm od strony widza; a była świetnym widzem, doskonałym obserwatorem; wady, niedokładności, przywary zauważała szybko; nielogiczności wychwytywała w lot; pamiętała lata; umiała imitować głos i wymowę, naśladować gesty i ruchy; utajony talent aktorski.
Lubowała się w samotności bez odczuwania nudy osamotnienia. Nie miała żadnych potrzeb kontaktowania się z kimkolwiek; nie miała przyjaciółek; z nikim nie potrafiła się zżyć; goście byli zawsze niemiłą niespodzianką, udręką; zawsze.
Tak w najgrubszych konturach rewindykuje Cyprjan elementy zjawisk, które w pospolitym ujęciu wynazwiają się nijako: brakiem woli, niezdecydowaniem, i inaczej też: rozmaicie; — słowa bez pokrycia i bez przydziału.