Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/377

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


munikacji; człowiek solidny i zrównoważony; to jedno wiedział napewno, że wszystkiemu złemu, całemu kryzysowi i bezrobociu winni są komuniści; żydzi i masoni też; ale przede wszystkim komuniści; z kominternu biorą forsę i robią zamieszanie, a to skrócone godziny pracy, a to to, a to owo. — Takie miał przekonania, na których wspierały się niziutkie, parterowe zasady; kurierkowicz; — poza tym człowiek miły, owszem, grzeczny.
Nering słuchał z zaślinionym, szerokim uśmiechem.

A Cyprjan już się spotkał ze Stanisławem Rzykowskim, który podczas wojny zamieszkał na jakiś czas w tej habendzie Fałnowej, a teraz, jako przyjaciel pana ministra był już w lokacji posadowej: starszy referent; on to sprowadził do stolicy Cyprjana, do stolicy i do ministerstwa. Sprowadził, jako przewidzianą i predestynowaną prawą rękę pana Ministra. Zaraz na dworcu tak to powiedział: musi się pan starać być prawą ręką ministra. Bagatelal Już po dwu tygodniach napisał z Warszawy do Wisi: przyjeżdżaj zaraz, choć na miesiąc; nie do wytrzymania!
Ministerstwo działało deprymująco, miasto podniecająco. Tyle kobiet! suknie obcisłe; guziczki sutek bezczelnie wysadzające bluzki. — Cyprjan poczuł się nagle sam, opuszczony, biedny, nikomu niepotrzebny. — I te kobiety, te pokusy; — jednym słowem: bardzo!
Napisał więc do Wisi: przyjeżdżaj!
I zawsze tak i zawsze tak samo: podniecenie,