Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/327

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


instynktu. Wtedy wygrywało się nie tu to tam; szpitali było w Austrii dość.
Po tygodniu badań — pech chciał, że Cyprjan był naprawdę chory — więc przez mylne poczucie (cywil, wieczny cywil!) słuszności miał instynkt przyćmiony — komisja oznajmiła: zdrów: tauglich: frontdinstauglich; — że niby — wypisali — jakieś tam coś, nabrzmienie naczyń limfatycznych, nadżerka, serce też rozszerzone, ale nie zanadto — w sumie: aż za zdrów na front! — teraz nie potrzeba bykowi— Orzeczenie to wydał — komisja tylko kontrasygnowała — lekarz Polak! — Polacy lekarze byli najgorliwsi i najsumienniejsi; wzory praworządowców; tak; — były, owszem, wyjątki, wspaniałe wyjątki: doktor W..., doktor K...; ale tych byś na palcach jednej ręki policzył. — Inaczej czescy lekarze, innych nacji też, lecz zwłaszcza czescy; to byli ludzie miękcy, serdeczni, wyrozumiali — w prostocie swej nie orientowali się (prosit!), że to przecież wojna nie majówka; puszczała wiara zdrowych i chorych, zwalniała na grandę; to byli pacyfiści, altruiści, fajtłapy; kuda im do mocarstwowego instynktu! Alei Czesi byli właśnie wrogami mocarstwowej inflacji hetzendorfskiej rakuserii.
Tak też i nadszedł ten dzień deszczowy i ponury na Cyprjana: trza było przywdziać mundur; ogolono go przed tym na glanc na całym ciele; jak przed operacją; — po tym zabiegu tragifarsowym wyfasował jakąś zakrwawioną bluzę, z umarłego, najwidoczniej, na froncie, w lazarecie zdartą; spodnie z wielkoluda — zapinały się pod szyją — a w dół spadały w dziwną krętą harmonijkę. Cesarz mógł