Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/328

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


być doprawdy dumny ze swego nowego obrońcy. — Tą maskaradą uczucie wstydu nie zmniejszyło się w świadomości Cyprjana; za ponura była ta dawka komizmu, za makabryczna; wstyd i poniżenie! — niema bowiem bardziej poniżającego godność ludzką faktu, jak być przemocą wciągniętym do wojska; obowiązek służby wojskowej będzie w historii człowieczeństwa potraktowany jako dalszy ciąg poddaństwa, które jest kontynuacją niewolnictwa. W ten sposób utrzymuje się t. zw. ciągłość historyczna. U Cyprjana nienawiść krzepła z każdą rekrucką minutą; oporność; wstręt. Zaraz nazajutrz (— w sobotę był ten wszelkiego humoru wyzbyty bal maskowy —) wypadła „szwancparada“; — co dwa tygodnie przypadało to na kompanię —; w niedzielę więc; zaraz po nabożeństwie! po uroczystym zadokumentowaniu sojuszu militaryzmu z wyznaniem; — ksiądz kapelan wygłosił podniosłe kazanie o tym, że wszelka władza od boga pochodzi, że trzeba szanować przełożonych, szanować i kochać; i pilnie przykładać się do wpajanej przez oficerów wiedzy; że wróg, który napadł na kraje monarchii jest podły, podstępny i zdradziecki jak wszyscy heretycy, że trzeba go wytępić, a ktoby i przy tym zbożnym dziele zginął na polu chwały, ten będzie zbawion i wnijdzie do królestwa bożego, które Chrystus Pan przygotował dla tych, którzy oddają życie w obronie cesarza, boga, kościoła, tronu i ojczyzny. Tak tam plótł uderzając pięścią o wręby ambony; nikt go zresztą nie słuchał; były ważniejsze rzeczy na głowie niż zachwalana śmierć za ojczyznę i religię; a najważniejsza: jak się wymigać z marszkompanii. — Kontynuacją ambo-